Dziennik codziennik 2012

 

W ciągłym pisaniu

 „dziennik codziennik” jak sama nazwa wskazuje posłuży do opisywania życia doczesnego 🙂 🙂 Trochę słońca, trochę deszczu, trochę śmiechu, trochę łez

———————————————————————————————————————————

 

STYCZEŃ 2012

 
niedziela 1 styczeń 2012

Zaczął się Nowy 2012 Rok, nic nadzwyczajnego ????? Ale, jednak. Dla mnie zaczął się fantastyczną wiadomością. Plebiscyt w portalu lotniczeorly.pl w kategorii „Człowiek roku lotnictwa wojskowego” dzięki Waszym głosom i Waszemu zaufaniu wygrałem 🙂 Muszę się przyznać że za bardzo w to nie wierzyłem że uda się wygrać z tak fantastycznymi ludźmi lotnictwa. Co by nie mówić jestem dumny że wybraliście mnie spośród tak znamienitych pilotów i bardzo Wam wszystkim dziękuję. Jednocześnie chcę pogratulować niezłych wyników Panom Jerzemu Fijołek i Mirosławowi Jamielniak.

  poniedziałek 2 styczeń 2012

Z początkiem roku przyszła satysfakcja z wygranej a zaraz potem zrzedła mi mina bo nastąpiła weryfikacja chorego czyli kop w dupę przez ( no i teraz nie bardzo wiem przez kogo ?? ) rząd, urzędników, NFZ, albo jakiś inny chory system, który jest bardziej chory ode mnie ale na głowę. Dalej czekam na szpital i obawiam się najgorszego czyli kupowanie leku we własnym zakresie za 4800 złotych miesięcznie.

wtorek 3 styczeń 2012

Dzisiaj był zejebiaszczy dzień od siódmej rano bo wstałem przed i zacząłem dzwonić do swojej przychodni celem zarejestrowania się na wizytę do lekarza. Jeżeli ktoś ogląda czasami „Szkło kontaktowe” lub tam dzwonił to sygnał i szanse na połączenie są prawie takie same. Pi, pi, pi, pi, pi, pi……… numer zajęty i tak przez cały czas. MASAKRA. Nie mogę odpuścić i w końcu po kilkudziesięciu próbach udaje mi się połączyć, dowiaduje się jednak że mojego lekarza rodzinnego nie ma ale niestety nie zdążyłem zapytać o innego i mnie rozłączyła. No i kolejne minuty na wielokrotnych próbach połączenia aż w końcu udało mi się połączyć i  zapisać. Lekarz na 14.15 tylko po zaświadczenie o chorobie bo instytucja mi nie wierzy ( a może wyzdrowiałem ????????? )  i skierowanie do szpitala, no bo to mussssssss mieć. Nie ma dnia żebym nie odczuł upokorzenia przez chorobę. Mam to prawie dzień w dzień, w różnych sytuacjach a już najbardziej w ośrodkach publicznych i na ulicy. Jest to trochę trudne do zniesienia. Ludzie są bezwzględni.

środa 4 styczeń 2012

Dzisiaj troszkę leniuszkowy dzień ale cały czas musiałem być w gotowości do jeżdżenia aczkolwiek było troszkę ćwiczeń a potem ………… piątek 6 styczeń 2012 

Dzień „Trzech Króli” tzw. dzień Kropiwnickiego. Wiem, że każde wolne jest dla człowieka na „wagę złota” ale…..właśnie zawsze jest jakieś ale. NFZ nie chce leczyć, pracodawca nie chce płacić lub zupełnie nie chce zatrudniać ale….no właśnie zawsze jest jakieś ale. Biję się ostatnio z myślami czy pisać dalej czy czasami coś nagrać i udostępnić. Ciekawe co byłoby lepsze pisanie czy przekaz video ???????????? Tak z mojego ogródka to czekam na 12-go bo wtedy jadę do szpitala a jak to wyjdzie – będę pisał. Teraz minął siódmy miesiąc bez Mitoxantronu i widzę po sobie małe pogorszenie, jeżeli pociągnąłbym jeszcze trochę bez tej ostatniej dawki mogło by się kijowo skończyć. Kolejny lek jest jeszcze ważniejszy i to będzie dopiero wyzwanie.

sobota 7 styczeń 2012 

Moje samopoczucie wygląda dzisiaj jak przez okno. Zaczynam odczuwać przerwę w podaniu leku. Taktyka podania leku przez szpital była następująca: co trzy miesiące przez pięć razy a dwa ostatnie podania co pół roku. Czyli w sumie 7 dawek. Sześć było podane zgodnie z harmonogramem, natomiast siódma niestety nie. Winę ponosi NFZ i system sprowadzania leków jak również zawiłości z tym związane i cena. Dobra wola szpitala też trochę jest tu winna co do przyjęcia i zrobienia badań, skoro już zaczęto to z jakiej racji mają mnie olewać ??. Lek powinien być podany 5 grudnia, minął właśnie kolejny miesiąc i już jest odczuwalna przerwa. Gdybym mógł wyjechać z tego kraju i leczyć się w normalnych warunkach to pewnie bym tak zrobił. Tak jak zostałem potraktowany przez nasze państwo to żałosne.

niedziela 8 styczeń 2012

Z powodu senności po prostu zaspałem i nic nie napisałem. Następnego dnia nadrobię.

środa 11 styczeń 2012

Od jutra czyli od 12 stycznia po wielu dniach walki udało mi się spowodować przesunięcie terminu szpitalnego z marca na styczeń. Oczywiście jest jakaś specyficzna „zmowa” bo dzień przed przyjęciem dzwonią i powiadamiają mnie że nie przyjmą na oddział z powodu braku leku. Gdzie mam pewność że lek jest bo w grudniu też był a dla mnie nie było. No i nie wiem co mam na ten temat myśleć i co robić, biję głową w mur. Sił już coraz mniej.

czwartek 12 styczeń 2012

Jak wiadomo już powinienem być w szpitalu. Ponieważ jestem płatnikiem składek zdrowotnych jak wszyscy  i umówiony na termin szpitalny, to niestety NFZ znowu załatwił mnie na szaro. Co miesiąc płacę im kilkaset złotych obowiązkowej składki na urzędników pracujących w NFZ, no bo przecież nie na leczenie którego mi odmawiają. Pieniądze co miesiąc inkasują i mają wszystko w dupie. Chyba trzeba sobie strzelić w policzek żeby znaleźć się w szpitalu w Bydgoszczy.

sobota 14 styczeń 2012

Przerwa w podaniu leku Mitoxantron powoli robi swoje. Zaczęła mi drętwieć prawa łydka i przy tym nastąpiły spore napięcia mięśniowo – ścięgnowe w lewym ręku. Ponieważ mój SM jest czterokończynowy postępujący to takie objawy bez leku są nieuniknione. Gdyby nie rehabilitacja i ćwiczenia to podejrzewam że objawy byłyby jeszcze większe i dokuczliwsze. Podświadome nerwy związane z ciągłą walką o szpital i inne rzeczy powodują różne zjawiska i objawy.  Wczoraj powiadomiony zostałem przez szpital w Bydgoszczy że przesuwają mi termin na 16 styczeń czyli poniedziałek. Chwała im za to, ale ile trzeba było się nadzwonić i denerwować – to moje. 

niedziela 15 styczeń 2012

Jutro wyczekiwany i wywalczony dzień w którym znajdę się w szpitalu bydgoskim celem badań i podania ostatniej dawki leku. Niniejszym przez ten okres, dostęp do neta będę miał ograniczony ale postaram się zaglądać i coś napisać. Obawiam się tylko jak załatwię parking i czy mnie wpuszczą bo przecież leży w tym szpitalu pułkownik od strzałów w policzek. Ale mam nadzieję że po zameldowaniu się w szpitalu wieczorem coś napiszę. 

poniedziałek 16 styczeń 2012

Piszę ze szpitala a dokładnie z korytarza bo na nim stoi moje łóżko. Ogólnie jest masakra, korzystam z komórkowego internetu więc zdjęcia będą później. Zostałem przyjęty w końcu do szpitala i niestety położony na korytarzu. Mam swoje łóżko i trochę własnego korytarza. Wszyscy mnie popychają i zaczepiają o łóżko, bo korytarz wąski. Przyszedł lekarz dyżurny na oddział i zapytał się co to za szpital polowy ??????????? Mówię Wam tragedia. Jak dam radę jutro wieczorem to coś napiszę.” Obiecane pierwsze zdjęcia zaraz po zarejestrowaniu

   

Jak widać na załączonych obrazkach leżałem obok pielęgniarek, dosłownie jak w serialu „Daleko od noszy” i stąd nazwany zostałem „Nowak” 🙂

 

A to mój lewy widok z łóżka. Normalnie jak w serialu, telefon przy łóżku, obok brudownik z windą gdzie palili jak w knajpie a powyżej zakaz palenia. Normalne jaja, ale co zrobić, choroba wymaga. Pod koniec dnia, ponieważ za bardzo przeszkadzałem to postanowili mnie przesunąć pod gabinety lekarskie. Hehehe to był niezły pomysł bo już na drugi dzień byłem z ordynatorem prawie na „ty” hehe i to przyczyniło się także do szybszych badań i szybszego opuszczenia szpitala.

 

środa 18 styczeń 2012

Zrobić takie badania w 3 dni i dodatkowo dostać chemię to prawie mistrzostwo świata. Co prawda zasługa trochę więcej niż normalnie dla szpitala ale swoje 3 dni na korytarzu wyleżałem. Muszę powiedzieć że opłaciło się przemęczyć i załatwić wszystko w tak krótkim czasie. Cała morfologia z echem serca, EKG, podanie chemii plus dwie kroplówki, badania potencjałów wywołanych i rezonans magnetyczny głowy i szyi z kontrastem. Jestem już w domu lekko roztrzęsiony z małymi drgawkami ale na swoim. Teraz przede mną kilka dni trzęsiawki i chodzenia po ścianach.  Trochę muszę nadrobić neta i jeszcze coś walnę ze szpitala.

czwartek 19 styczeń 2012

Dzisiaj jest masakra. Trzęsie mnie jak galaretą, odruchy wymiotne, brak apetytu a zarazem wszystko bym zjadł ale pewnie zaraz zwrócił. Bleeeeeeeee. Nie mam ochoty na nic. Cholerstwo agresywne zaczęło działać okrutnie.

 

sobota 21-22 styczeń 2012

Idę za powiedzeniem „co mnie nie zabije to mnie wzmocni” i tego się na razie będę trzymał. Ostatnie dwa dni były dla mnie wielkim zaskoczeniem. Już myślałem że w miarę łatwo i bez problemu to przejdę. A tu masz – sobota wieczór, gorąco- zimno, drgawki – poty, zero mocy w człowieku. Miałem problem z łazienką żeby dotrzeć. W ciągu kilku godzin choroba robi z człowieka „plastelinę”. Nie mogę chodzić bo nie mam siły, łażę po ścianach i czekam na lepszy czas. Do później………….wieczorem doszedł ból w przełyku znaczy gdzieś w klacie. Ani jeść ani pić. Zaczyna mnie to wkurwiać 🙁

 

Luty

wtorek 7 luty 2012

Jest -18 ° C mrozu i tak sobie myślę że chyba lepiej by mi wychodziło pisanie pamiętnika meteo niż o sobie. „Areszt domowy” źle na mnie wpływa i nie wyobrażam sobie momentu jak bym musiał usiąść na/pp wózek inwalidzki i być do niego przykuty. Marazm i „niechciejstwo” wkradło się w moją głowę i coraz trudniej mi z tego się wykaraskać. Codziennie odwiedza mnie średnio około 150 osób i z jednej strony to fajne uczucie że są ludzie zainteresowani moim blogiem lub stroną internetową, że czytają i obserwują co się dzieje z moją osobą. A z drugiej strony to takie puste pudełko. Cyferki się zmieniają w liczniku i tyle z tego. Chyba mnie wzięło na żale 🙁 buuuuuuuuu.

środa 8 luty 2012

Znowu było chwile przerwy ale dzisiaj mogę się pochwalić że drgnęło we mnie życie. Mróz zrobił się „lżejszy”, co wpłynęło na moją ryzykowną decyzję o próbie uruchomienia zamarzniętego samochodu. O dziwo, udało się i jestem już mobilny – huraaa. Teraz zacząłem ćwiczyć dwa razy dziennie po kilka minut. Proste wzmacniające ćwiczenia, po takim okresie i jeszcze na dodatek „chemia” trzeba delikatnie dozować ćwiczenia i wysiłek. Od poniedziałku zaczynam intensywniejszą rehabilitację w Jantarze.

 piątek 10 luty 2012

Co by nie mówić już piątek, hmmm. Dobrze że samopoczucie nie jest gorsze, na razie odczuwam stagnacje i nie ma pogorszenia. Cały czas się zastanawiam i nastrajam na to żeby co jakiś czas zamiast pisać to wstawić video bloga. Chyba byłoby troszkę lepiej a już na pewno troszkę inaczej.

poniedziałek 13 luty 2012

Znowu zamarzł mi samochód a dokładniej paliwo w przewodach. Nic nie zdążyłem dodać do paliwa i stała się tzw. „dupa”. Miałem jechać do Jantaru na rehabilitację i niestety nie dałem rady więc musiałem przełożyć. I dalej jestem więźniem we własnym domu. Czekam na dodatnią temperaturę. Niby mrozy zeszły ale przewody zamarzły. Organizm domaga się już masaży Pana Janka a ja nie mogę tam dotrzeć. Rehabilitacja u Pana Janka jest dla mnie zbawienna na jakiś czas i stawia na nogi, trochę kosztuje ale warto tam pojeździć i podreperować organizm. Teraz nawet nie wiem ile kosztuje paliwo bo dawno tankowałem, boję się że się z lekka załamie jak zobaczę cenę. A dojeżdżać trzeba.

środa 15 luty 2012

Wczoraj zrobiłem sobie swojego dreamliner’a, tak na szybkiego i taki efekt.

   

 Do później……….

czwartek 16 luty 2012

Czas leci jak szalony. Jutro znowu Gdańsk i dr Tenzin a wydawałoby się że dopiero co u niego byłem, a minął już przecież ponad miesiąc. Człowiek chwyta się wszystkiego żeby wykaraskać się z tego gówna, zioła tybetańskie, które pije na pewno wpływają pozytywnie na boreliozę a czy na SM ??? Zobaczymy po kilkunastu miesiącach. Ja jestem dobrej myśli. No i zaraz po powrocie z Gd/strongańska jadę na dawno zapowiedzianą rehabilitację do Jantara. Mam nadzieję że teraz mróz i śnieg mnie już nie zatrzyma. W Jantarze zaczynam turę składającą się z 10 masaży połączonych z ćwiczeniami poizometrycznymi. Będą też bańki chińskie i masaż bańkami szklanymi jak również specjalny masaż limfatyczny. Ponieważ już to wszystko. Cyferki się zmieniają w liczniku i tyle z tego. Chyba mnie wzięło na żale 🙁 buuuuuuuuu.

poniedziałek 27 luty 2012

Prawdopodobnie choroba sprawia że pewnych spraw nie rozumiem ale może to tylko złudzenie z mojej strony.
– No bo tak, państwo chce aby było jak najwięcej dzieci ale nie daje szansy rodzicom aby ich wychować. Finalnie sprowadza się do społeczeństwa patologicznego. – Państwo każe pracować do 67 roku życia, robi „niby” reformę służby zdrowia a równocześnie robi wszystko żeby ludzie starsi i chorzy jak najszybciej poumierali. Sprzeczność państwa jest taka – każą pracować, sprawiają wrażenie że tak bardzo się nami opiekują a zarazem robią wszystko żeby jak najszybciej umierać, hmmm. Po prostu robią ze społeczeństwa bandę nie myślących i dających się robić bałwanów.

Marzec  2012


sobota 3 marzec 2012  

Ostatnio przestawiam tylko daty bo tak naprawdę to nie wiem co napisać. Odwiedzających jest coraz mniej. Myśli kłębią się po głowie i jest tego sporo. Nic pozytywnego nie mogę zakomunikować bo nie mam dobrych wiadomości. Państwo i jego urzędnicy osiągnęli swój cel. Zakazali mi mówić publicznie o mojej chorobie i problemach z nią związanych, jak również zbierać na pomoc w leczeniu. Pomoc przestała do mnie docierać i urzędnicy polscy razem z rządem mogą być z siebie dumni. Zakazali nawet stowarzyszeniu, aukcji charytatywnych aby wspomóc moje leczenie. Jakież to ze strony państwa szlachetne że aż tak się o nas chorych martwią. WSTYD, kolejny raz wstydzę się że o taką Polskę miałbym walczyć i kolejny raz wstydzę się że jestem polakiem i że muszę tu mieszkać. Za granicą są państwa które pomagają takim chorym  jak ja. Zwracam się ponownie do wszystkich dobrych ludzi o pomoc, nie ma czego się obawiać, można pomagać w różny sposób. Bez pomocy z zewnątrz nie dam rady dalej finansować leku Copaxone >> http://www.idn.org.pl/ptsr/medyk/Inside3.htm Każda zewnętrzna pomoc jest ważna. Czas ucieka a choroba postępuje. Państwo pomóc mi nie chce, mogę liczyć tylko na Was.  http://www.flyshark.republika.pl/Stwardnienie_rozsiane/tak_mozesz_pomoc.htm

czwartek 8 marzec 2012

Z okazji „czysto” polskiego peerelowskiego święta kobiet – składam wszystkim kobiałkom najserdeczniejsze życzenia i wielkie całuski, bo gdyby nie Wy kobietki to świat nie miałby najmniejszego sensu istnienia.

  Z innej „beczki”, to jestem właśnie na półmetku rehabilitacyjnym u Pana Jana. Rehabilitacja jest droga ale efektywna. Jak zaczynałem to była połowa 2010 roku takim kilkunasto spotkaniowym maratonem jak obecnie, później jest raz na dwa tygodnie masaż „podtrzymujący” a sprawność ruchowa jest zachowana na poziomie chodzenia. A to już jest bardzo dużo. Rehabilitacja wykorzystywana jest od masażu specjalistycznego wpływającego na centralny układ nerwowy jak również ćwiczenia poizometryczne, masaż bańkami i limfatyczny. W większości są to bolesne spotkania ( finansowe też ), ale dają efekty.  Co jakiś czas robiony jest masaż bańkami ( zdjęcie ) który to wspomaga układ odpornościowy. Reasumując gdyby nie te spotkania rehabilitacyjne to moje chodzenie byłoby marne albo wcale.  Finansowo nie jest to mało ale dzięki temu chodzę. Dziękuję za dotychczasową pomoc i nie zapominajcie o mnie bo dzięki temu poruszam się i jestem mobilny.

Plecki po ostatnich spotkaniach 🙁

  poniedziałek 12 marzec 2012

  Wczoraj ukazał się program w TV Polsat o głupich przepisach z zaszłości a które bardzo utrudniają chorym organizowanie pomocy. Moja nadzieja jest w tym że może coś się ruszy w tym kierunku aby to zmienić. 

Może nie jest to wielki wyczyn ale na pewno jakiś mały krok do wykreślenia lub zmiany skostniałego zapisu, dzięki któremu chory jest prawie przestępcą w momencie organizowania sobie pomocy. Spotkało to mnie i dziesiątki tysięcy innych chorych. Pomóc może każdy ale nieoficjalnie, samo państwo do tego dąży abyśmy byli  „szarą strefą”. Skoro nie chą pomóc to niech nie zakazują tej pomocy.

 

środa 14 marzec 2012

Dzisiaj rano zobaczyłem przez przypadek na FB, że ktoś kogo nie znam umieścił mój wizerunek na demotywatorach. Jestem w stanie zrozumieć że chciał dobrze bo sporo ludzi dowiedziało się o tej chorobie. Sporo ludzi też napisało i w dalszym ciągu do mnie piszą. Niestety jest dużo  malkontentów i myślicieli którzy uważają że choroba czyni człowieka bogatym i opływającym w dobro doczesne. Bo czwartekMoja nadzieja jest w tym że może coś się ruszy w tym kierunku aby to/span/span zmienić. wpływam na uczucia innych ???? Jak każda choroba nieuleczalna może dopaść biednego i bogatego, nawet jeżeli ktoś ma pensję kilka tysięcy zł, rodzinę, opłaty i dom na utrzymaniu to nigdy sam nie da sobie rady. I gdyby nawet miał 50 000 tysięcy pensji a nie mógł chodzić i musiałby być karmiony to psu na budę te pieniądze. A jak wiadomo życzę im zdrowia i ich rodzinom, oby nie musieli prosić o pomoc. Weryfikacja w takich sytuacjach przychodzi bardzo szybko. Lekarze i rehabilitanci zalecają mi abym się jak najmniej denerwował więc biorę to na wesoło. Ze swojej strony chcę wszystkim podziękować za maile i słowa otuchy i wsparcia. Wiem że jest ciężko każdemu dlatego też każde najmniejsze wsparcie nawet słowne jest ważne. A nieocenione są rady które przysyłacie. Dziękuję z całego serca.

niedziela 17 marzec 2012

To tak,  ostatnie dni faktycznie były dynamiczne jeśli chodzi o mnie. Zaczęło się od programu w Polsat news a później okazało się że ktoś wstawił na „demotach” moje zdjęcie z apelem. No cóż demoty zawsze kojarzyły mi się z jajami ale poprzez to nagle na bloga weszło prawie 14 000 ludzi. W sumie o to chodzi aby jak najwięcej społeczeństwa dowispan style=”font-size: 16.0pt; mso-bidi-font-size: 11.0pt; line-height: 115%; font-family: ‚Calibri’,’sans-serif’; mso-ascii-theme-font: minor-latin; mso-fareast-font-family: Calibri; mso-fareast-theme-font: minor-latin; mso-hansi-theme-font: minor-latin; mso-bidi-font-family: ‚Times New Roman’; mso-bidi-theme-font: minor-bidi; color: red; mso-ansi-language: PL; mso-fareast-language: EN-US; mso-bidi-language: AR-SA;”edziało się o problemie ludzi chorych nie tylko na SM, bo wszystkich chorych w tym naszym chorym kraju dotyczy problem organizowania sobie pomocy w chorobie. A co do niektórych to uważam że zawsze znajdzie się jakiś „chwast” któremu będzie przeszkadzało że chory to taki zamożny ( wg chwasta ), strongWczoraj zrobiłem sobie swojego dreamliner’a, tak na szybkiego i taki efekt. span style=”text-decoration: underline;”/spanże powinno mu wystarczyć bo ma tyle, że robi z choroby styl życia itd. Poniekąd ma taki chwast rację, niestety jestem zmuszony/strong z c/p horoby zrobić styl życia bo skoro jest ona nieuleczalna to przypuszczalnie będzie ze mną do końca życia, więc nie mam innego wyjścia. Sporo osób dzięki temu zobaczyło problem i do mnie napisało, wielu w jakiś sposób mi chciało doradzić i pomóc. Takie niby oczywiste a jednak nie wiedziałem że umieszczenie reklamy na blogu zawsze spowoduje przypływ kilku euro do człowieka. Oprócz tego chcę podziękować tym wszystkim którzy wspierają mnie duchowo i finansowo, że przekazują mi  pomoc i jednocześnie solidaryzują się ze mną. Nie chce opisywać w tej chwili swojej choroby ale obiecuje coś skrobnąć w najbliższych dniach. Jak jest faktyczna sytuacja i jak wygląda różnica między dwoma typami chorób SM. Bo są dwa podstawowe. Ale to już niebawem. Dziękuję za wszystko co do tej pory dla mnie zrobiliście i liczę na Was w dalszym ciągu.

niedziela 18 marzec 2012

Obiecałem ostatnio że przedstawię chorobę troszkę z innej strony. Opis jest mój i na żadnych opiniach lekarskich się nie opierałem. Przebywając z ludźmi chorymi na SM i rozmowach z nimi można to właśnie tak interpretować. Ja jako chory też mam swoją interpretację i spostrzeżenia, które chcę tu przedstawić. Wielu ludzi myli SM z chorobą zaniku mięśni itp. Owszem sama choroba SM finalnie też jest powodem osłabienia i zaniku tkanki mięśniowej ponieważ zmniejsza się ruchomość. Nie chce opisywać w tej chwili swojej choroby ale obiecuje coś skrobnąć w najbliższych dniach. Jak jest faktyczna sytuacja i jak wygląda różnica między dwoma typami chorób SM. Bo są dwa podstawowe. Ale to już niebawem. Dziękuję za wszystko co do tej pory dla mnie zrobiliście i liczę na Was w dalszym ciągu. ść człowieka i niektóre mięśnie nie pracują tak jak powinny. Dlatego tak bard zo potrzebna jest rehabilitacja. Ja osobiście zetknąłem się z dwoma rodzajami choroby. I rodzaj to „rzutowy”, II rodzaj to „postępujący”. O tym co choroba atakuje częściej nie sposób jest powiedzieć na usłyszanych historiach chorych to chodzenie z problemem równowagi, wzrok i słuch, mowa, dolegliwości trawienne itp. Każdy chory może być w różny sposób dotknięty. W większości przypadków pojawiają się jednak niedowłady a potem cała reszta, jednak nie/spanstrong jest to regułą. I rodzaj „rzutowy” Dla młodszego wieku, bardziej agresywna.

 

1. to stan organizmu gdzie człowiek odczuwa normalność ale też już coś prawdopodobnie może się dziać.
2. nagłe pogorszenie się zdrowia, diagnoza i w większości przypadków podanie sterydów. Chwilowa poprawa, która może trwać od kilku do kilkunastu tygodni.
3. tutaj człowiek jest załamany po informacji o chorobie, niby czuje się w miarę normalnie jednak już nie tak dobrze jak w pkt.1 i zaczyna szukać pomocy.
4. jeżeli choroba jest „paskudna” to jest to następny rzut i następne sterydy a człowiek już zaczyna się poddawać lub nie zdąża z leczeniem.
5. następny etap życia niby bez rzutowy ale samopoczucie człowieka jest już zdecydowanie złe, bez pomocy zewnętrznej już nie da rady. Tutaj już nie wystarczy dieta i suplementy.
6. Jeżeli jest kolejny rzut i w punkcie 8 kolejny, to na poziomie 9 człowiek leży i jest pozwijany. Robi pod siebie i jest ciężarem dla rodziny.

II rodzaj „postępujący”

 

  W większości przypadków występuje u ludzi po 40 roku życia. Objawia się niepostrzeżenie i nie daje konkretnych objawów. Jednak zdrowie i styl życia zaczyna się pogarszać. W wielu przypadkach nie wiadomo o co chodzi i trwa nawet i 2 lata, zanim lekarze dojdą że to SM. Przypadek choroby nie leczonej

  Najgorsze co może być. Choroba pojawia się nagle, nie jest leczona bo……… i jest na tyle agresywna że w kilka miesięcy kładzie człowieka i uzależnia od osób trzecich.

Mój przypadek

 

  W moim mniemaniu było niby wszystko ok. A jednak. 1-2. to początek i trzy kolejne rzuty pogarszające moje samopoczucie na tyle że mam problem z wejściem na czwarte piętro. Najpierw dostaje sterydy a później mitoxantron. Wiele tygodni jest źle, jednak uniknąłem kardynalnego pogarszania się zdrowia. Na         przestrzeni trzech lat można powiedzieć że posiadam rodzaj choroby postępującej stwardnienia rozsianego czterokończynowego. Prawa moja strona jest gorsza od lewej ale lewa nie jest tak dobra jak zdrowa. Mogę chodzić i prowadzić samochód a to         już jest w miarę dobrze, aczkolwiek cały czas, przez 15 godzin na dobę choroba daje do         zrozumienia że jest i to bardzo dobitnie. 3. jednostajny i bardzo powolny spadek mojej formy. Choroba powoli postępuje i można ją         wyhamować lekiem, rehabilitacją i dietą a to ciągła walka. Ale bez pomocy zewnętrznej nie dam rady. Nigdy nie wiadomo jak choroba się zachowa.
Reasumując, linię nr 3 można podnieść trochę do poziomu ( do góry ), właśnie rehabilitacją i lekiem. I o to właśnie walczę. 

piątek 23 marzec 2012

Jak co miesiąc udałem się do doktora Tenzina. Mnich tybetański, który pomógł kilku osobom  zwalczyć boreliozę. Znam osobiście te osoby i dzięki nim zacząłem korzystać z jego ziół. Zioła te wpływają i wspomagają między innymi pracę wątroby i nerek jak również innych części organizmu. Jest to wszystko powiązane z dietą i stylem życia. Pewnie też znacząco wpływa na przyhamowanie rozwoju choroby. Ja tego tak bardzo w tej chwili nie odczuwam ale sądzę że po kilkunastu miesiącach będzie to w jakiś sposób widoczne. Jak to będzie wpływać na mnie, na pewno opisze w niedługim czasie. Trzeba być cierpliwym. 

KWIECIEŃ 2012

  wtorek 3 kwiecień 2012

Już mnie w mailach poganiają o pisanie dziennika – a tu nic. Fakt że parę dni minęło, troszkę zaniedbałem bloga ale chciałem to nadrobić z nawiązką i prawie mi się udało. Otóż przez tych kilka dni byłem bardziej zajęty, wyjazdy rehabilitacyjne i męczący wyjazd do Warszawy na rozdanie Lotniczych Orłów. Minęło jak z bicza strzelił. Trochę nakręciłem i jest kilka zdjęć. Co do samopoczucia jest jak na razie stały poziom. Nie jest gorzej ale też nie za  bardzo się polepsza. Bynajmniej ja jestem dobrej myśli i kieruje się do celu. Postaram się jak najszybciej umieścić mój dorobek z wawy i Lotniczych Orłów. 

 

 Umieściłem na youtube wszystko z Lotniczych Orłów. Stwierdziłem że nie ma sensu rozdzielać, tu wszystko można znaleźć.

 środa 4 kwiecień 2012

Jutro rano staje na komisję i jak znam życie to lekarz orzecznik i urzędnicy będą chcieli mnie na siłę uzdrowić.  Jak wrócę to coś napiszę. 

czwartek 5 kwiecień 2012

Z samego rana o 8.15 stawiłem się na komisję orzekającą moją niepełnosprawność. Za pierwszym razem  tzn. dwa lata temu komisja orzekła że moja choroba to niepełnosprawność dwuletnia, urzędnik – lekarz chyba  stwierdził że po dwóch latach cudownie wyzdrowieje. Czas minął i teraz zwiększył mi szansę na 3 lata. Teraz też pewnie myśli że za 3 lata będę skakał i pracował dla urzędników. Jakoś nie mogą urzędnicy zrozumieć że skoro choroba jest nieuleczalna – bo nie ma na nią leku, ( jest kilka takich chorób występujących w Polsce ) to w moim przypadku, gdzie ja nie chcę od państwa żadnej renty ani pieniędzy, nie widzę przeciwskazań na to żeby mieć orzeczenie o niepełnosprawności bezterminowo. Ale gdzie tam, to jest jeden z urzędów bezdusznych gdzie nie ważne jest historia choroby, jej przebieg, leczenie itd. najważniejsze jest dla Pana orzecznika – „jak się Pan czuje” ???? i kolejne pytanie – czy dalej Pan jest na emeryturze ?????. Bo może są przesłanki do tego żeby zrobić z człowieka pełnosprawnego kalekę. No rzesz qrwa, a gdzie mam być z SM ????????  Chyba nie w LOT, chociaż bardzo bym chciał.

poniedziałek 9 kwiecień 2012  

9 kwiecień jest dla mnie wyjątkowym dniem. Są to urodziny mojej żony, przypadkowo zeszły się w dzień śmingusa dyngusa. To co napisałem poniżej, jest pewnie nieeleganckie ale każda gumka kiedyś w końcu pęka.  Czas sprawił że w końcu postanowiłem wylać wiadro zimnych pomyj na osobę w ramach śmingusa. Od dawna chciałem wypowiedzieć się na temat, który chodził za mną od kilku lat a że związany byłem z tą osobą, pracą i jeszcze na dodatek jego podwładnym – nie mogłem sobie pozwolić na słowa krytyki. Wiele razy moja żona mówiła mi że ta menda „rd” w końcu wymyśli coś co mnie wykończy. Bez najmniejszych wątpliwości śmiem twierdzić że przez kilka lat niby współpracy z tą mendą wpłynęło na moje zdrowie. Najgorsze jest to że ten proceder trwa i inne osoby cierpią przez tego gniota. Wielokrotnie ja i nie tylko ja miałem chęć obić mordę temu parchowi. Ale cóż nie wypadało bić przełożonego. Ktoś może powiedzieć że w końcu wojsko to nie przedszkole i powinienem liczyć się z takimi sytuacjami. Wieloletnie nękanie i wykorzystywanie pozycji w pracy to nic innego jak mobbing. Wiele razy przez kilka lat pokazywanie że on to jest ktoś a ja to nic, w końcu może człowieka doprowadzić do „szewskiej pasji”. Ja też byłem wiele lat dowódcą i kierowałem ludźmi ale byłem jeszcze człowiekiem, starałem się zrozumieć sytuację i można było zawsze pogadać i napić się razem wódki. Ludzie mogli na mnie liczyć. Z tym parchem nie dało się ani porozmawiać ani tym bardziej napić wódki nie mówiąc już o wspólnym lataniu. Nikt nie mógł i pewnie dalej nie może na niego liczyć bo to nieudacznik, menda i nie ma za grosz żadnego zaufania u ludzi. I tak jak kiedyś, tak i teraz ludzie tylko czekają aż da dupy. W czasie wieloletniej „współpracy” z tym czymś było wiele sytuacji, kiedy byłem obrażany i nadawało się na typowy mobbing, ale jak można było wtedy przyczepić się do przełożonego. Tak to się kręciło i nic nie można było powiedzieć. Chyba nie jedna osoba była lub jest w takiej sytuacji. Przyszedł czas aby to napisać, powiedzieć aczkolwiek nie precyzować bo czasy są paskudne ale nie mogę trzymać tego w tajemnicy. W tej sytuacji film C.K Dezerterzy i jego sztandarowy oberloitnant von nogai jest idealnym przykładem jak ta menda rd zachowuje się w pracy. Niby zgodnie z regulaminem ale zawsze po bestialsku. Znam osobiście wielu, którzy jakby mogli to powiesili by go na suchej gałęzi. Jesteś pan właśnie taki jak w dezerterach von nogai, zresztą taką masz pan też ksywę, którą wymyślili ludzie dawno temu.  Z wyrazami mojej pogardy panie rd. Co ja piszę ????????
Na pana to trzeba mieć wygląd.

             

 

wtorek 10 kwiecień 2012  

Jak to mówią że jak sobie nieraz nie przeklniesz to będzie Ci stać pod kiszkami bardzo długo. Wypsztykałem się i trochę mi ulżyło. Kilka lat to w sobie nosiłem. Temat zamykam – można sobie ewentualnie poczytać i pozastanawiać się czy kiedykolwiek mogę mieć do czynienia z takim typem. Nikomu tego nie życzę. Klient porażka. FINITO. Nie wolno mi się denerwować hehehe ale w tym przypadku to takie bardziej pozytywne wkurwienie. A poza tym złapała mnie jakaś infekcja wirusowa i siedzę w domu a jest kilka spraw urzędowych do załatwienia i niestety będą musieli chwilę poczekać aż przestane być smarkaty. Cały wagon chusteczek został prawie zużyty, bo u mnie katar lub byle jaka infekcja wirusowa to masakra. Z nosa leci, ból głowy i oczy na orbitach. Jak co miesiąc udałem się do doktora Tenzina.

środa 11 kwiecień 2012

Powolutku wracam do żywych. Po kilku dniach domowego więzienia nareszcie się ruszyłem. Kochani sąsiedzi pewnie byli zdziwieni jak mnie zobaczyli w zimowej czapce pod blokiem. Niestety muszę się jeszcze tak ubierać bo jak mnie przewieje w stanie infekcji to dopiero może być jazda. W moim przypadku nie byłoby to różowe. Ja muszę być w wielu sytuacjach mobilny bo rodzinę nieraz trzeba zawieźć po zakupy albo córkę na zajęcia. Moja kochana żona nieraz mnie zaskakuje że takie siatki dźwiga i aż mnie serce ściska. Sam wiele razy mówię żeby nie dźwigała i jak trzeblt;br /strongspan style=”font-size: 36pt; line-height: 115%; font-family: ‚Britannic Bold’, ‚sans-serif’; color: #009900; text-decoration: underline;”/p 11a to pojedziemy po zakupy. Chciałbym też podziękować wszystkim odwiedzającym mojego bloga i stronę, za klikanie w banery. Jest to zawsze kilka złotych pomocy, wbrew pozorom za te reklamy googlowskie kokosów nie ma ale parę złotych się uzbiera. Bardzo wszystkim dziękuję i klikajcie bo Was to nic nie kosztuje a działa. Ostatnimi czasy też udało mi się uruchomić stronkę dla mnie w PayPal-u gdzie można przesłać pomoc kartą płatniczą lub kredytową. Jest to wygodny i szybki sposób na jakiekolwiek darowizny bez prowizji. Trafia to bezpośrednio do mnie a nie do urzędników. Chcę powiedzieć że bez takiej pomocy niewiele

mogę zrobić i nie ukrywam że llt;br /gt;lt;br /lt;br /lt;br //piczę na Was i Wasze wsparcie    

gt;gt;

 

<sgt;gt;gt;gt;gt;/spantrong><s/strongpan style=”texgt;tlt;br /lt;br /lt;br /-decoragt;gt;tion: underline; color: #e75ec9;”><sp/strongan style=”font-size: 16pt; line-height: 115%; font-family: ‚Calibri’, ‚sans-seri/p  f’;”>piątek 13 kwiecień 2012 ——– oh shiet 🙂

Wbrew wszystkiemu życzę wszystkim powodzenia. Może dzisiaj totek ????????????

  sobota 14 kwiecień 2012

Infekcja prawie pokonana tzn. organizm trochę musiał się pomęczyć ale jakoś dał rade. Przez ten okres samopoczucie jest jak sami wiecie nie najlepsze. Zdrowy człowiek się męczy a co mówić jak człowiek jest bez odporności. Wracam już do „żywych” i to jest najważniejsze. Zapraszam do działu  ponieważ troszkę się zmieniło w suplementach. Co prawda cały czas eksperymentuje ale nie piszę na bieżąco bo nie chce aby ktoś został wprowadzony w błąd. Ale i tak chcę zaznaczyć że nie we wszystkich przypadkach może to pomóc, będzie taki organizm który na pewne rzeczy nie zareaguje jak należy. Aczkowliek wszystko co przedstawiam u mnie działa pozytywnie. Muszę jeszcze spróbować flavonoidy i marychuanę, hmm problem z tą drugą ale może mnie nie zaaresztują 🙂

poniedziałek 16 kwiecień 2012

Jeszcze 20 dni i turnus w Bornem Sulinowie. Po wszystkich przejściach szpitalnych i tegorocznych zawirowaniach z NFZ i MSWiA należy wprowadzić rehabilitację. Taka zmiana jest ważna w psychice dla mnie ale i dla mojej rodziny. Nie ma co się oszukiwać że jestem dla nich ciężarem jako chory, co prawda wiele spraw pomagam załatwiać ale to już nie to co sprawny facet. A jak wyjeżdżam na miesiąc to dla nich jest także psychiczny odpoczynek. Jednym minusem w tym roku jest to że mój syn zdaje maturę a ja będę w tym czasie na turnusie. Drugi minus jest taki że turnusy podrożały 🙁  

Czerwiec  2012

  wtorek 5 czerwiec 2012

Chciałbym Wam przedstawić niezwykłą osobę, niezwykłego człowieka. 

 

Jacek Barzycki

 

 

 

 

Muzyk, wokalista, gitarzysta, twórca i lider zespołu

i fantastyczny człowiek. Jest chory na stwardnienie rozsiane. Los rzucił nas do jednego pokoju w Bornem Sulinowie i mieszkaliśmy razem przez cały turnus. Przegadaliśmy długie wieczory, bardzo religijny i fantastyczny gitarzysta. Zapraszam do odwiedzenia Jacka działalności. Można kupić fantastyczną płytę, można też kupić koszulkę. W ten sposób można pomóc w zbiórce na rehabilitację. Ujęła mnie Jacka muzyka, mam nadzieję że ujmie także Ciebie. 

piątek 22 czerwiec 2012

Kilka dni temu dzięki Bartkowi – fantastycznemu człowiekowi i pilotowi z aeroklubu kieleckiego, po raz pierwszy od 2009 roku oderwałem się od ziemi. Samolotem Koliber zrobiliśmy lot nad Malborkiem. Lot robiliśmy z lądowiska w Kościeleczkach gdzie znajduje się „Stowarzyszenie Lotnicze -ORLIK- w Malborku. ( podziękowania dla właściciela lądowiska za ciepłe przyjęcie gości) Jednocześnie chciałbym bardzo podziękować Bartkowi za chęć przylotu i spotkanie się w moich skromnych progach. Oczywiście wielkie podziękowania za wspólny lot. W locie tym po kilkuletniej przerwie zobaczyłem Malbork oraz pas startowy z góry. Przepiękny widok. Okazuje się że choroba dzięki Bogu niewiele mi zabrała z obycia w powietrzu i samopoczucia lotniczego. Co prawda tego się nie zapomina jak jazdy na rowerze. Było miło i przesympatycznie. Na początku kilka zdjęć a później udostępnie jakiś film z tego lotu.

      

       

   

 To tylko kilka takich tam zdjęć ale jeszcze będzie filmik.

  wtorek 26 czerwiec 2012

Choroba niestety daje się we znaki i zarówno ona jak i „dobrzy ludzie” przyczyniają się do gorszego samopoczucia. No ale taki los. Chciałbym trochę naprawić moje nie pisanie i podziękować Jackowi Skorupskiemu za pomoc jaką zaproponował i wdrożył w życie. Postanowił On umieścić adres bloga na przesympatycznym swoim „DRAKO”. Bardzo serdecznie dziękuję Jacek za dobre serce.

     

       

 

  LIPIEC 2012

niedziela 1 lipiec 2012

Każdy dzień w chorobie s  twardnienia rozsianego to wyzwanie, ale trochę też loteria. Jak dzisiaj będzie, co będę mógł a czego nie, czy dam radę czy nie. Ale to rodzina i fantastyczni ludzie sprawiają że jest we mnie jeszcze „chciejstwo” robienia i działania. Mądre książki i wiedza na temat SM mówią że każda zmiana otoczenia i pozytywne doznania sprawiają że organizm dostaje pali wa do normalnego działania. Pozytywne myślenie powoduje walkę organizmu. Ja ostatnio dostałem takie wyzwanie i pomyślałem sobie że taki mały egzamin się przyda czy dam radę i jak to wyjdzie. Jakby nie patrzeć to w jedną stronę jest 250 km. Pojechałem i teraz wiem że warto było się poświęcić i spotkać się z ludźmi. Zobaczyć jak fantastycznie może zorganizować jednostka lotnicza festyn i małe pokazy lotnicze. Było to zmęczenie i to duże, ale zmęczenie pozytywne. Już wieczorem miałem problemy z chodzeniem bo temperatura mnie złamała ale jak to mówią że uchachany 🙂 I tak było. Dziękuję i pozdrawiam pułkownika Ireneusza Starzyńskiego, Piotra i Krzysztofa Ćwiertnia oraz całemu teamowi Stowarzyszenia Przyjaciół Lotniska Wojskowego Świdwin za zaproszenie i wspaniałe przyjęcie.  

 

   

 

No i domek pilota oraz fantastyczna sala 101 🙂

 

 

 

środa 4 lipca 2012

Wysłuchałem dzisiaj rozmowy na portalu niezależna telewizja http://niezaleznatelewizja.pl/2012/06/stop-nowemu-porzadkowi-swiata-20-06-2012/ Pani Beaty Paszko na temat stwardnienia rozsianego ( od 55 minuty ). Pani Beata jest chora już kilkanaście lat na SM ale jest także farmaceutką. To co mnie utwierdziło że dobrze myślę – to jej słowa które ja wypowiadałem i wypowiadam nawet jej nie znając. Czyli mogę sądzić że moje myślenie idzi/span/spane w dobrym kierunku. Jest osobą która posiada sporą wiedzę i to o czym mówi zgadzam się w 100%. Bardzo mi się podobała teoria walki z chorobą, jak to wygląda w rzeczywistości. To co mówi na temat leków i firm farmaceutycznych może człowieka zdusić ale jest to niestety prawda. Człowiek w dzisiejszych clt;br /lt;br /zasach się nie liczy. Liczy się TYLKO KASA i WŁADZA. Nigdy nie będzie wiadomo kto jest temu winny, że leku niby nie ma a strongi fantastyczny człowiek. Jest chory na stwardnienie rozsiane. Los rzucił nas do jednego pokoju w Bornem Sulinowie i mieszkaliśmy razem przez cały turnus. Przegadaliśmy długie wieczory, bardzo religijny i fantastyczny gitarzysta. Zapraszam do odwiedzenia Jacka/a działalności. Można kupić fantastycz/aną płytę, można też kupić koszulkę. W ten sposób można pomóc w zbiórce na rehabilitację. Ujęła mnie Jacka muzyka, mam nadzieję że ujmie także Ciebie.  2012„leczeni” jesteśmy z łaski i za potężne pieniądze. Można obwiniać lekarzy, NFZ itd. Każdy kto zacznie mieć do czynienia z obecną służbą zdrowia będzie doskonale wiedział o czym mówię i jakie to wydatki.

 

W moipm przypadku to 120 za zamknięcie drzwi i rozmowa 10 minutowa. Czasalt;br /lt;br / mi to 2-3 wizyt/strongy w miesiącu. Żeby mieć głupią receptę to muszę pójść do specjal/spanisty. Skierowaniespan style=”text-decoration: underline;” na rezonans a później 3-6 miesięcy w kolejce lub 570/spanlt;br /lt;br / złotych za prywatne badpanbsp;wtoreknie z kontrastem. Takie są reali/spanlt;br //plt;br /a.W moim przypadku to plt;br /120/pquot;” title=”fotele” href=”http://jacek.walczy.pl/wp-conten/apt/uploads/2011/12/marwa title=”d8″ href=”http://jacek.walczy.pl/wp-content/img class=” target=”_blank”p style=”text-align: center;” lt;br / za zamknięcie drzwi i rozmstrongowa 10 minutowa. Czasami to 2-3gt; wizyty w miesiąstrongcu. Żeby mieć głupią receptę to muszę pójść do specjalist/stspan style=”font-size: 16pt; line-heilt;br /ght: 115%; font-family: ‚Calibri’, ‚sans-serif’;”gt;rongstrongy. Skierowanie na /pquot;” title=”fotele” href=”http://jacek.walczy.pl/wp-conten/apt/uploads/2011/12/marwgt; rezonans a później 3-6 miesiem style=”mso-bidi-font-style: normal;”lt;br /ęcy w kolejce lub 570/spanlt;br /lt;br / złotych za prywatne badanie z kontrastem. Takie są realia.

piątek 6 lipiec 2012

Miałem coś napisać wczoraj ale jakoś tak mnie zakręciło. Tak ostatnio zastanawiam się nad słowami Pani Beaty Paszko. Jak nazwać tę walkę z chorobą ??? Co prawda rękawic bokserskich się nie ma ani też miecza samurajskiego. Otacza nas cała masa negatywnych i toksycznych ludzi, różnych negatywnych informacji, leku oraz pieniędzy na to leczenie też już prawie nie ma, tak więc pozostaje mi tylko samemu ćwiczyć, pozytywnie podchodzić do życia i pozytywnie myśleć. Zająć głowę innymi myślami i nie przejmować się ludzkim gadaniem. Z drugiej strony to wcale nie jest takie proste. Chciałbym podziękować Tomiemu i Pani Karolinie z Bojanowa.

sobota 7 lipca 2012

Raniutko wyniosło mnie do Gdańska gdzie przyjmuje mnich tybetański dr Tenzin. Korzystam z dobrodziejstw medycyny tybetańskiej, to dzięki Krzysztofowi który mi zaproponował tę formę „leczenia i profilaktyki” i bardziej pozytywnego wpłynięcia na zachowanie organizmu. W medycynie tej jest wiele aspektów które dobrze wpływają na centralny układ nerwowy.
W końcu medycyna ta ma ponad 1000 lat a nasza dopiero około 100 🙁
I dzisiaj też u doktora poznałem pewną osobę która często bywa na mojej stronie i blogu. Pozdrawiam serdecznie wraz  Panem Grzegorzem.
Jutro podróż na Krasnystaw ponad 600 km przez Ranczo-Wilkowyje więc napiszę znowu z małym opóźnieniem.

poniedziałek 9 lipiec 2012

Krasnystaw godzina 9.00, z samego rana jest 32 stopnie w cieniu i zero wiatru. Deszczu też nie będzie ani burz. Nie wiem jak to przeżyje. Dzień dobry wszystkim czytającym z Krasnegostawu. 

piątek 13 lipca 2012

Znowu piątek trzynastego. Przesądny nie jestem ale ograniczam dzisiaj działalność. Miałem jechać do Zamościa, trudno pojedziemy jutro :-). Wczoraj byłem w siedzibie Radia Lublin na nagraniu programu. Przypadkowo było kilka fajnych niespodzianek ale o tym napisze później. O emisji powiadomię na pewno ale jeszcze troszkę trzeba poczekać. Najważniejsze że temperatura trochę spadła i teraz jest około 19 stopni.
Podziękowania dla Franciszka Lawendy z Warszawy.

 

sobota 14 lipiec 2012

Postanowione, jutro ruszamy na Cisną. Dalsza część później bo mam ograniczony dostęp do neta.  

poniedziałek 16 lipca 2012

Korzystam z łącza wifi i „nadaje na żywo” z Cisnej. To tylko 2 dni bo jutro już wyjeżdżamy ale jest fajnie. Padało tylko troszkę w nocy. Dziękuję  Sławomirowi Opozda ze Świdwina.  

   

 Wielkie podziękowanie dla „ALMIG KOMPRESSOREN POLSKA”

 

piątek 20 lipiec 2012

Dzisiaj kończymy w Radiu Lublin całość materiału o SM. Dobrze się złożyło że w czasie mojego pobytu w Krasnymstawie i dzięki uprzejmości pani redaktor z Radia Lublin, mogłem pokazać ludziom chorobę trochę z innej strony. Że są ludzie którzy mogą na tę przypadłość zachorować i wcale nie muszą być anonimowi. Druga część później. 

sobota 21 lipca 2012

Przed nami ostatnia noc w Krasnymstawie. Już jutro wieczorem w Malborku. Chwila odpoczynku i na początku sierpnia mam mieć w odwiedzinach fantastycznych ludzi-przyjaciół. Na krótko ale super będzie się zobaczyć. Później jest Warszawa i kręcenie spota o stwardnieniu rozsianym ( bardzo fajny pomysł ) mam nadzieje że dam fizycznie radę. Za to w połowie sierpnia jestem w Bornem na turnusie rehabilitacyjnym. Co prawda tylko na dwa tygodnie ( fundusze 🙁 ) ale takie dwa tygodnie też dają „chorobie w dupę” i czekam na to jak na zbawienie :-).
To na razie tyle bo jak wrócę do malboro to wpuszczę kilka zdjęć.

Aha, zapomniałem dodać pozdrowienia dla „fanów” z Krasnegostawu czytających bloga. 🙂 🙂

niedziela 22 lipiec 2012

Wyjechaliśmy o godzinie 12.00 a w malboro byliśmy o 18.50 z małym przystankiem pod Modlinem. Qrde tak zaskoczył nas podchodzący airbus WIZZ że nawet nie zdążyłem zrobić zdjęcia, coś pstryknęła telefonem moja Danusia. Podszedł do lądowania i prosto nad naszymi głowami na stacji benzynowej hehehe. A to nasza nowa traska bo nigdy tak nie jechałem. Co trzeba powiedzieć że pomiędzy Krasnymstawem a Warszawą to mała masakra, Warszawa – Toruń jak cię mogę ale na autostradzie daje się szybko i wiele nadrabia, szkoda że tyle kosztuje.

   

 Do rodziców jechaliśmy przez Jeruzal czyli serialowe Ranczo – Wilkowyje. Kupić coś do picia, odpocząć na słynnej ławeczce pod sklepem i dalej w drogę.

  

 Ukłony dla dwójki mieszkańców Latyczowa, możecie zobaczyć jak chodzę bo skoro nie mieliście czasu nawet podjechać i się spotkać to macie okazję zobaczyć to na filmie. Ogólnie to co robicie to żenada i wstyd – proszę państwa.

wtorek 24 lipca 2012

 Tak jak obiecałem – wrócę troszkę do 10 lipca i pobytu w Radiu Lublin na nagraniu reportażu o SM.
                                                        __________________________

Nagranie w sumie trwało prawie 8 godzin. Wielkie podziękowania dla Pani Moniki Hemperek za cierpliwość i poświęcony czas. Dzięki uprzejmości udało mi się zrobić kilka zdjęć.

Serce rozgłośni lubelskiej

   rl1 kopia

W byłym studiu nagraniowym zespołu „Budka Suflera” nagrywaliśmy rozmowę

  

     

Tak się złożyło że tuż obok robił próbę na perkusji Pan Tomasz Zaliszewski perkusista – legenda z ” Budki Suflera”. Słuchając jego gry solowej na perkusji stwierdzam że to wirtuoz perkusyjny. Po prostu extra. No i pamiątkowe zdjęcie.

   

Jeszcze raz bardzo dziękuję Pani Monice Hemperek za zainteresowanie problemem SM w Polsce i zrobienie tego materiału. O emisji programu informacje będą podane na blogu i facebook. Dziękuję i pozdrawiam.

 

  

A tu z przesympatyczną osobą Pani Moniki. Dwa dni męki ze mną – współczuję Pani Moniko a zarazem dziękuję.

Materiału można wysłuchać i ocenić tutaj

piątek 27 lipiec 2012

Wieczór z czwartku na piątek /pbył przepiękny. Godzina około 21.00 cieplutko i bezwietrznie. Pozwoliłem sob/spanie otworzyć piwo, usiąść na balkonie i podelektować się tym pięknym wieczorem. Od razu przypomniał mi się piękny poranek, pewnej pięknej nocy.
Lataliśmy od 20.00 do 2.00 w nocy, loty typowo szkolno-treningowe. Noc była ciepła i przepiękna bo z pewnej wysokości widać było światła Warszawy. Po zakończeniu lotów, w domu byłem dopiero po godpa href=”http://jacek.walczy.pl/wp-content/uploads/2011/12/P10409a.jpg” target=”_blank”zinie 3.00. Człowiek w takich sytuacjach nie jest senn/spany tym bardziej że na wschodzie było już jasno. Wtedy właś nie po przyjściu do domu, wziąłem z lodówki piwo, siadłem na balkonie i delpektowałem się spokojem. Takie wspomnienia powodują że człowiek chociaż na chwilę jest zdrowy./span/a

sobota 29 lipca 2012

Ludzie wchodzą, ludzie czytają i do Was mam prośbę pomoc

SIERPIEN 2012

środa 1 sierpnia 2012

 Wczoraj odwiedzili mnie przesympatyczni przyjaciele. Krysia i Piotr. Wiele by mówić ale i tak zawsze będzie mało.

Kochan i bardzo, bardzo Wam dziękuję. Jesteście wielcy  !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

 

piątek 3 sierpień 2012

Dużych temperatur ciąg strongdalszy. Mój mały plan na pierwszą połowę sier/spanlt;br /lt;stronglt;br /br /pnia to wyjazd do Warszawy na nagranie spotu o SM. Więcej szczegółów po powrocie i na FB bo na dgt;lt;br /lt;br /zień dimg class=”alignnone size-mediuma href=”http://jacek.walczy.pl/wp-content/uploads/2011/12/trasa.jpg” target=”_blank” wp-image-3370″ title=”2012-07-24_122019″ src=”http://jacek.walczy.pl/wp-content/uploads/2011/12/2012-07-24_122019-300×168.jpg” alt=”” width=”300″ height=”168″ /gt;lt;br /lt;br /zisiejszy to nie wiem za dużo.
Wielkie podziękowania Ernestowi i Mateuszowi z Zamościa.
Obiecuję przedstawić małą niespodziankę z mojej strony. Jeszcze raz bardzo dziękuję.

Będąc ostatnio w rodzinnym Krasnymstawie podjechaliśmy na wycieczkę do Zamościa i starówkę. Miasto jest przepiękne, dużo się zmieniło od ostatniej mojej wizyty w Zamościu. A to małe co nieco.

    zam2

 

niedziela 5 sierpnia 2012

Jest niedziela, środek lata i wakacji 🙂 Wielu osób nie ma w domu i pewnie niewiele osób to przeczyta ( no oprócz pewnych osób z Krasnegostawu 🙂 ) Gorąco mnie rozkłada, ale jak pomyślę że jutro znowu przyczynię się do pokazania innego podejścia do choroby to robi mi się chłodniej. A ma być tak: jutro na lotnisku w Mińsku Mazowieckim ekipa telewizyjna kręci spot na temat stwardnienia rozsianego SM. Spot ma być bardzo energetyczny, prawdopodobnie kręcony będzie przy MiG-29, ma pokazać ludziom że nie ma sensu się poddawać bo jest zawsze o co walczyć. Jak to wyjdzie i gdzie będzie można zobaczyć, to pewnie wyjaśni się jutro i na pewno Wam przekaże. Nie wiem dokładnie jak to ma wyglądać bo będzie nas kilka osób. Na pewno po powrocie napisze i przedstawię wyniki. Obawiam się tylko temperatury bo przy bardzo wysokiej źle się czuje. W Mińsku na godzinę 13.00 przewidywane jest 32-34 stopnie ufffff.

 

wtorek 7 sierpień 2012

Jestem w domciu, powrót z Mińska był ciężki, cały dzień był ciężki. Wyjechaliśmy o 7 rano, w Mińsku byliśmy o 12.30, z Mińska wyjechaliśmy o 21.00 i w Malborku byliśmy o 2.00 w nocy. Gdyby nie biomarine pewnie bym nie dał rady. Nie poddawajcie się to jest motor do walki 🙂
Zrobiliśmy tego spota, było super. Temperatura dochodziła do 34 stopni i ekipa chłodziła mnie w samochodzie  z klimatyzacją. Naprawdę było ciężko. Przygotowuje materiał, będzie troszkę zdjęć i troszkę filmów.
Bardzo dziękuję Malinie Wieczorek, całej ekipie filmowej za fantastyczne miłe podejście, Pani Monice Hemperek że przyjechała i zrobiła materiał i w ogóle ludziom z lotniska. Dzięki a materiał będzie troszkę później.

 

środa 8 sierpnia 2012

Nie zrobiłem tego dla siebie ale cieszę się i jestem dumny że mogłem wystąpić i być współtwórcą tego spota. Dzięki pomysłowi Maliny i zaangażowaniu całej ekipy powstał fajny filmik i mam nadzieję że wielu będzie się podobał. Nie chcę mówić jak bardzo musiałem się tu poświęcić aby dojechać i wytrzymać ten upał na lotnisku. Ale warto było. Film nie jest o mnie tylko o sytuacji chorego który chce pokazać że warto walczyć o marzenia. Dopóki chodzę będę się starał walczyć właśnie o te marzenia a jak będę mógł pomóc to będzie fantastyczna rzecz. Krótkie ujęcia można zobaczyć w dziale walka z chorobą —-> walka z chorobą

Zapraszam

serdeczne dziękuję Przemysławowi Białasikowi z Gdyni

piątek 10 sierpień 2012

Chwila odpoczynku i zaraz wyjazd do Bornego Sulinowa na dwa tygodnie rehabilitacji. To dzięki Waszej pomocy mogę tam znowu pojechać. Na tym turnusie trafiła się nie lada gratka bo będzie akurat wtedy zlot militarny.

 

Na pewno zrobię jakiś filmik i zdjęcia. Jeszcze raz dziękuję za dotychczasową pomoc, podziękowania dla Artura Wojton z Lidzbarka Warmińskiego oraz Kamila Kowalewskiego z Opola Lubelskiego.

 

czwartek 23 sierpnia 2012

Mija już dwutygodniowy pobyt rehabilitacyjny w Bornem Sulinowie. Kriokomora i pełna rehabilitacja. Niestety połowa bo fundusze topnieją. W czasie pobytu odwiedziła mnie kochana rodzinka i wpadliśmy w historyczne i kiedyś bardzo piękne miejsce, niestety teraz już tylko zostały ruiny.

     

    

                                                   Udzielił się nawet gest „Bolta”                                   Moje dwie kochane dziewczyny

    

    

                                  Ale posadzka się ostała 🙂 a na niej moje małe złoto

Dziękuję Tomiemu :-), Ewelinie Niesyto z Bieruń i Adamowi Skrzyński z Gdańska

Później była jeszcze defilada militarna

    

   

 Wielkie podziękowanie za dobre serce Piotrowi Makowskiemu z Warszawy i Edycie Kawczyńskiej z Legionowa

 

 

Wrzesien  2012

 

wtorek 4 wrzesień 2012

No cóż, za dużo nie napisze bo tak naprawdę nie ma o czym. Oprócz tego że niewiele się dzieje ( może to i dobrze ) to moje małe złoto zaczęło 5-tą klasę a ja zacząłem 5-ty rok nie palenia :-). Samochód mam zepsuty, nie mogę się nigdzie oddalać od domu, choroba powoli postępuje a ja potrzebuje zacząć leczenie lekiem w programie leczenia. Na dzień dzisiejszy nie wiem gdzie, co i jak ??? Tyle moich żali 🙁

środa 12 wrzesień 2012

Przyszedł czas i na mnie 🙁 Od dwóch dni głos mi odebrało, dzisiaj przez telefon pani myślała że rozmawia z kobietą.  Wychodzi na to że choroba się dobija do mnie drzwiami i oknami. Przez długi okres czasu nie ujawniała się z rzutami a teraz rzuciło mi się na mowę i trochę na chodzenie. Jak nie zacznę leczenia to będzie coraz gorzej. Zajebiście ……….

 

czwartek 13 wrzesień 2012

Mogę powiedzieć już na 100%. Niestety po długiej przerwie ok 2,5 lat w rzutach choroby, od kilku dni nastąpiło pogorszenie ( czyli rzut ). Straciłem głos, gorzej mi się chodzi, ręce są słabe i nieprecyzyjne. Mam problem z umyciem sam głowy i włożyć spodnie, zawiązać sznurówki itd. Szkoda gadać, walka z niewidzialnym wrogiem jego mać. Jak tak dalej będzie to moje mieszkanie na 4 piętrze stanie się dla mnie więzieniem. Nie wiem co myśleć i co robić.

sobota 15 wrzesień 2012

Bardzo dziękuję za pamięć Pawłowi

 Dziękuję również SŁAWOMIR BOGDAN OPOZDA ze Świdwina

 

sobota 22 wrzesień 2012

 

Pierwszy tekst został w jakiś dziwny sposób schowany i niewiele osób miało okazję go przeczytać na FB w profilu kampanii. Ja rozumiem że kampania sponsorowana jest przez różne firmy farmaceutyczne i niewygodne sprawy dla nich przedstawiłem jako chory. Teraz można go przeczytać na moim profilu i tu na blogu. Po prostu popatrzyłem na to trochę inaczej i niekonwencjonalnie. Pewnie wielu osobom się to nie spodoba. Trudno. Ale chorych w bardzo złej sytuacji jest o wiele więcej niż tych szczęśliwców leczonych. Ja tym szczęśliwcem nie jestem.

 

Bardzo wspieram tę kampanię zarówno swoją osobą, biorąc w niej udział jak i duchem będąc z Maliną. Nie mogłem być na rozpoczęciu w Warszawie z powodu problemu rodzinnego ale też niestety z powodu podwójnego rzutu choroby i pogorszeniu się mojego stanu zdrowia. Oglądając te zdjęcia i atmosferę panującą na tym spotkaniu zaczynam mieć mieszane uczucia.
Nikt mi nie zarzuci że nie walczę i nie staram się o lepsze zdrowie, ale nie mogę się pogodzić z tym jak Pan profesor opowiada żeby nie bać się terapii. Sądzę że nikt się nie boi terapii będąc chorym na SM, barierą Panie profesorze Selmaj przy leczeniu jest cena jaką trzeba zapłacić z własnego portfela za tę terapię i Pan bardzo dobrze o tym wie. Ile muszę zapłacić za wizytę i dostęp do leczenia. Ile trzeba płacić za rehabilitację i ile trzeba na nią czekać. Wiadomo jaka jest medycyna i nie ma co opowiadać historii o tym że ktoś się boi leczenia. Te slogany medyczne zaczęły ostatnio wyprowadzać mnie z równowagi a lekarze nie pozwalają się denerwować. Pewnie że lepiej jest leczyć chorego niż płacić mu rentę i wszyscy o tym dobrze wiedzą a już najlepiej wie chory. Tylko dajcie nam szanse leczenia a nie wybieracie odpowiednio chorych i tych co się do leczenia nadają jednocześnie karzecie sobie płacić za to cenę z kosmosu. Bo tylko wybrańcy mogą leczyć się w programach a zwykły chory już niestety nie ma takiej szansy.
Do wszystkiego należałoby podchodzić pozytywnie, można powiedzieć że na pogrzebie też można być zadowolonym to dlaczego nie być szczęśliwym w chorobie na SM.
Z doświadczenia wnioskuję że najbardziej szczęśliwymi osobami i pozytywnie podchodzącymi do choroby są Ci którzy mają zapewnione leczenie i dostęp do programu leczenia a jest ich w stosunku do ilości chorych w Polsce bardzo mało.

„Poprzez tę kampanię chcemy przekonać społeczeństwo, że SM nie musi być wyrokiem, że chory z SM nie od razu musi skończyć na wózku, w depresji, z niedziałającymi różnymi częściami ciała” – mówiła podczas spotkania prasowego.
– mówi Malina.

Tak naprawdę społeczeństwo ma to gdzieś i patrzy pod zupełnie innym kątem na takich ludzi jak my z SM. Nigdy zwykły człowiek nie mający w żaden sposób styczności z SM tego nie zrozumie, a mało tego jak zobaczy tańczących w programie TV to wyśmieje tę kampanię i większość chorych.

To jest wszystko piękne w takich wypowiedziach, ale niech ten chory ma jeszcze tyle siły aby móc walczyć z bezduszną medycyną i urzędnikami. Bo walka z własnymi słabościami to jedno a walka z systemem medycznym i urzędniczym to droga przez mękę. Może zróbmy kampanię która będzie piętnować te właśnie złe wartości wypływające z bezduszności urzędniczej i ich przepisów i żeby zacząć leczyć a nie płacić renty i może lepszy osiągniemy efekt.

Proszę chociaż raz pojechać do Bornego Sulinowa do centrum SM i porozmawiać z tymi ludźmi chorymi, zapytać ich o leczenie i koszty jakie są z tym związane. Jakie Oni mają szansę na leczenie i rehabilitację, bo przed kamerami i mediami jest bardzo łatwo wydawać osąd. Ja tam byłem już kilka razy a na początku wiele razy miałem łzy w oczach jak to widziałem powtarzając sobie co ja tu robię ?? Nie jestem teraz leczony i na dzień dzisiejszy nie mam żadnej szansy na leczenie, dostałem rzut, nie mam pieniędzy na zapłacenie lekarzowi i żadnej perspektywy na jakąkolwiek pomoc – a leczenia się nie boję. I co na to Pan profesor ?? Zaliczy mnie do jakiegoś procenta chorych ??

Sądziłem że ta kampania jak również jej huczne rozpoczęcie pokaże ludziom problem chorych z SM i problem w dostępie do leczenia. Że chorzy powiedzą o swoich sukcesach ale również o oczekiwaniach, ale jak widać po wystąpieniu Pana profesora Selmaja cała para poszła w gwizdek. W dalszym cią 27 lipiec 2012gu pozostaje nam walczyć o siebie w pojedynkę i chwalić się sukcesami we własnym pokoju. Bo zdrowy będzie mówił że rozumie i nadstawiał kieszenie a choremu pozostaje tylko walczyć, walczyć, walczyć. Wypowiedź Pana profesora ugruntowała mnie w przekonaniu że mogę liczyć tylko na siebie. A z drugiej strony zobaczycie jak dużo złego dla chorych wyniknie z występów przyszłej Pani prezydentowej USA i pana który zatańczył w programie „tylko taniec”. Oby ta kampania Maliny przyniosła oczekiwany skutek chociaż w tej chwili nie wiem jaki on miałby być i jak miałby ten skutek wyglądać. Pan profesor miał być tam filarem nadziei a okazało się że wyszło jak zawsze. Bla, bla, bla gadające głowy, jesteście sobie winni że boicie się leczenia. Płacz i płać.
Pozdrawiam
Jacek Matysiak

Dziękuję serdecznie za dobre serce Grzegorzowi Tchórzewskiemu z Lublina i Michałowi Kubikowi z Warszawy.

 

czwartek 27 wrzesień 2012

Na chwilę wracam do napisania tylko aby przedstawić to co zrobiła Pani Monika Hemperek. Dziękuję za wszystko Pani Moniko. Dobra robota. Reszta należy do oceny przez ludzi.

 


Pazdziernik  2012

 

niedziela 28 październik 2012

Pani Moniko – moje wielkie gratulacje i dalszych wielu sukcesów.
Pozdrawiam

 

W woli informacji dla tych którzy mylnie ocenili lub myślą że to chodzi o moją osobę.
Otóż ten reportaż jest o byłym gitarzyście zespołu Lombard i Armia >> klik

wtorek 30 październik 2012

Bardzo wszystkim dziękuję za pozytywne maile, listy i telefony. To buduje a także wpływa na lepsze podejście psychiczne do życia.
Każdy może się potknąć i przewrócić – kwestia tylko jak wstanie i co będzie dalej. Ja powoli się podnoszę po upadku. Z jednej strony sam muszę się jakoś pozbierać ale są też tacy którzy podają mi pomocną rękę. Dzięki właśnie tym osobom znoszę to lepiej. Dzięki.

Kilka dni temu otrzymałem kartkę z Krakowa. Nie wiem od kogo. Bardzo, bardzo dziękuję.

  

 

Dziękuję za pomoc Sławkowi Opozda, Sławkowi Kownackiemu, Irwinowi Nawrocki, Przebr /mkowi Banczyk z Norwegii, Michałowi Kubik.

Dziękuję bardzo za zainteresowanie i zajęcie się moim problemem Panu pułkownikowi Robertowi Kupraczowi. Na dzień dzisiejszy mogę się przyznać że co prawda moje stanie na dwóch nogach nie jest na 100% pewne ale wstałem i stoję. I wracam do walki z chorobą i liczę na Waszą pomoc.

 

 

 

LISTOPAD 2012

 

czwartek 1 listopad 2012

Mój przyjaciel, Krzysztof Kurkiewicz były pilot, niegdyś były dyrektor aeroklubu gdańskiego, latał w Afryce, instruktor jeszcze na „kukuruźnikach”. Bardzo ciekawy człowiek i prywatnie i lotniczo. Napisał przeciekawy artykuł.

 

czwartek 8 listopad 2012

Wracam powoli do „żywych” 🙂 Psycha się poprawiła na tyle że nie chce mi się płakać. Na razie nie będę się powtarzał w pisaniu i odsyłam do działu „Moja walka z chorobą”. Jak mi się coś wydarzy to napiszę. Na razie jestem w trakcie wyczekiwania na wyjazd do Bornego.

Chciałbym podziękować Jackowi S. z pięknego miasta z pięknym jeziorem 🙂 i Grzegorzowi Dałek z Żychlina. Z całego serca dziękuję.

Specjalne podziękowania dla Pawła Trzaski-Rumiancew za pomoc w Warszawie, kurcze Paweł jakby nie Twoja pomoc to ciężko by było. Dzięki wielkie.

 

piątek 16 listopad 2012

Już za dwa dni wyjazd do Bornego. Z tego co zdążyłem się zorientować to zapowiada się bardzo sympatyczny turnus. Oprócz samej rehabilitacji, zabiegów i wypoczynku w ośrodku bardzo ważne jest towarzystwo i samopoczucie wśród ludzi. A tutaj szykuje się bardzo fajny team.
Z drugiej strony chciałbym powiadomić kogoś o nazwie „siły powietrzne” że mail znalazłem całkiem przez przypadek w spamie. Ponieważ sporo takiego typu listów dostawałem więc ten wcale nie wpłynął na mnie jakoś niezwykle. Nie mogę inaczej odpowiedzieć jak w ten sposób. Otóż drogi „siły powietrzne” chciałbym uświadomić Cię że też (mam nadzieję) będziesz potrze/pbował pomocy i też będziesz płakał jak „ba/pba”. Możesz to być Ty lub jak również ktoś z Twojej rodziny bo życie lubi pisać i robić psikusy w różny sposób. Nie życz nikomu czegoś co Tobie za chwilę może się przydarzyć. Szkoda tylko że nie dowiem się jakim jesteś naprawdę zajebistym człowiekiem.

 

sobota 17 listopad 2012

3 lata tpemu jak jechałem pierwszy raz do Bornego Sulinowa to w CB po raz pierwszy raz słyszałem słowo „śmietnik”. Uwaga na 215-tym śmietnik itp. Nie miałem pojęcia co to jest więc zapytałem 🙂 okazuje /spansię że to jedyny taki reg/pion w Polsce gdzie tak napzywane są wystawiane fotoradary przez straż miejską. Jest ich naprawdę dużo i mogę przyznać spokojnie że wcale nie są ustawiane na drogach aby poprawić bezpieczeństwo, SĄ STAWIANE DLA KASY. Region chojnicki, człuchowski, szczeciniecki itd. Właśnie w Szczecinku zrobiono mi zdjęcibr /e od tyłu przy 62 km/h prawie w lesie. Sytuac 5 sierpnia 2012/pja tych bezsensownych fotoradarów poruszana była w mediach ale ponieważ w naszym państwie polskim jest ogólne przyzwolenie i bezprawie w wielu takich sprawach więc nic na to nie można poradzić. Można tylko mówić i ostrzegać przed „bezprawnymi praktykami” SM 🙂
Zamieszczam skan, dla wielu kierowców którzy powinni wiedzieć ale jednak hmmm. Nie ma co się spierać, trzeba uważać.

 

piątek 22 listopad 2012

Słowo „dziękuję” to mało. Pani Moniko BARDZO BARDZO DZIĘKUJĘ 🙂

   

 

 

 

piątek 30 listopad 2012

No i tak, miałem co prawda przerwę bo jestem w Bornem a oprócz tego znowu małe problemy rodzinne oderwały mnie od rehabilitacji i w dodatku na moje nieszczęście nie mogłem być na debacie sejmowej w związku z SM (dzięki Pani Izie Czarneckiej) zostałem tam zaproszony, no ale niestety nie mogłem a bardzo żałuję. Dzięki uprzejmości Agnieszki Robakiewicz godnie 🙂 mne zastąpiła. Dzięki Agnieszka za chęci. Teraz można całą debatę obejrzeć w necie. Ale już wróciłem i jestem znowu w Bornym. Nadomiar złego trafiła się awaria i wyłączyli mi bloga na kilka dni, ale jak widać hula i jest dobrze. Chciałbym podziękować osobom które zdecydowały się na zamówienie kalendarza i uspokoić bo z powodu mojej nieobecności w domu wysyłki będą troszkę opóźnione ale na pewno dotrą.
W dalszych dniach coś wstawię „niespodzianka” 🙂

 

 

 

Grudzien

 

sobota 1 grudzień 2012

Z pozdrowieniami dla Pani Moniki Hemperek 🙂 z Bornego Sulinowa dwa Jacki

   

 

niedziela 2 grudzień 2012

Uwarzaj o czym marzysz bo zrobisz jak Ci się spełni ??? 🙂
Lonicza linia marzeń zawitała do Bornego Sulinowa i uruchomiła fajne i miłe skojarzenia w śród pacjentów ośrodka.
Mam jeszcze dwa tygodie na „wdrożenie” lotniczego bakcyla.

   

 

 

sobota 8 grudzień 2012

Został nam ostatni tydzień turnusu rehabilitacyjnego. Nie chciałbym zamęczać nikogo powtarzającymi się informacjami i zdjęciami z ośrodka bo niewiele się tu zmienia a rehabilitacja bardzo fajnie się odbywa i bardzo sympatyczna. Jest przede wszystkim systematyczność ćwiczeń i pomoc w wielu z nich. Oprócz tego staram się jak najbardziej efektownie wykorzystywać niektóre sytuacje i na pewno wpływa to też na innych bardzo pozytywnie. Ostatnio właśnie udało mi się znowu być na lotnisku w Świdwinie gdzie są samoloty SU-22 i przy okazji zrobił ze mną wycieczkę kolega z turnusu. Jest to dla nas bardzo fajna odskocznia a przy okazji Jacek zobaczył jak potężny może być samolot i jego uzbrojenie. Od kuchni 🙂 Cieszę się że czasami w takich sytuacjach można komuś zrobić frajdę i przyjemność. A relacja i więcej zdjęć z pobytu na moim profilu FB.

  

 

 Dziękuję za wszystko Piotrowi Ćwiertnia

 

 

wtorek 18 grudzień 2012

Miałem tyle do napisania ale zmogło mnie przeziębienie 🙁

czwartek 27 grudzień 2012

Powrót z Bornego Sulinowa spowodował że chyba mnie gdzieś troszkę przewiało i po dwóch dniach odczułem to dobitnie hehe. Wstałem rano i jakoś dziwnie mi się patrzyło na świat 🙂 myślę sobie że może trzeba zmierzyć gorączkę….. i zdziwko buuuuuuuuuuuu……. 39,8 ihaaaaaaaaaa od razu zrobiłem się chory. Cóż można zrobić w takiej sytuacji ??? Zaczęto mnie szpikować różnymi „zbijaczami” temperatury. Wyszło całkiem nieźle oprócz tego że następnym etapem był taki kaszel że płuca mi chciały wyskoczyć a oczy wisiały na zewnątrz hehe. I tak przez kolejne dwa dni. Mało mnie nie rozerwało plus chroniczny brak siły. Masakra.
No i przyszedł czwartek i nareszcie mogę coś napisać. Teraz już tylko został kaszel i lekkie osłabienie. Najbardziej jestem zadowolony z tego że organizm dał sobie radę w większości sam. Jest to oznaka że system odpornościowy nie jest aż taki zły. Dobrze to rokuje z drugiej strony.

 

poniedziałek 31 grudzień 2012

 

Zgodnie z tradycją bloga, na koniec tego roku chciałbym wszystkim podziękować za to co dla mnie zrobiliście, za to że jesteście i nie zapominacie o mnie. Dzięki Wam jestem na chodzie i to właśnie przyjaciele są dla mnie motorem do działania. Stawiam cele i dąże do nich dzięki Wam a moje podziękowania i tak są malutkie ale szczere i z całego serca – DZIĘKUJĘ 🙂 🙂 🙂 🙂
Na 2013 rok życzę wszystkim spełnienia marzeń i planów.

 Pozdrawiam Was w ostatni dzień roku 2012

Oby nikt nie miał takiego kaca jak poniżej

hny

 

 

 

 

 

 

 

 

87 Responses to Dziennik codziennik 2012

Dodaj komentarz