Dziennik codziennik 2013

 

wlasniepisze

 

W ciągłym pisaniu

„dziennik codziennik” jak sama nazwa wskazuje posłuży do opisywania życia doczesnego 🙂 🙂 🙂 Trochę słońca, trochę deszczu, trochę śmiechu, trochę łez

—————————————————————————————————————————————————

  Styczen 2013

    sobota 5 stycznia 2013

 dzindybry

  niedziela 6 stycznia 2013

Krótkie i szybkie podsumowanie 2012 roku – styczeń – ostatnia dawka mitoxantronu (dwa miesiące spóźniona i wywalczona własną „krwią”) Maj – Borne Sulinowo dzięki 1% to Wasza zasługa 🙂 Lipiec – wyjazd do rodziny a przy okazji razem z Radiem Lublin zrobiony reportaż Sierpień – zrobiliśmy spot-a o SM w Mińsku Mazowieckim, z tego co wiem to dotarło to do większości społeczeństwa (prywatnie miałem trochę problemów co do tego spota – powtórzę się – nic nie zarobiłem (nie otrzymałem żadnych pieniędzy oprócz zwrotu kosztów podróży) i nie jestem leczony dzięki temu spotowi, jak to co niektórzy twierdzą) Ostatnie 4 miesiące 2012 to pogorszenie się stanu zdrowia (rzut choroby) w związku z problemami oraz nadwyrężeniem organizmu. Listopad – ponownie Borne Sulinowo Grudzień – dopadło mnie takie przeziębienie że nie mogłem sam wstać z łóżka, nie mogłem chodzić i przekonałem jak to może być w głębszej chorobie. Nikomu tego nie życzę, okropna sprawa. Na razie powoli wracam do stanu przed przeziębieniem ale już zapowiada się dynamiczny początek roku.

Już we wtorek 8 stycznia tuż po 18.00 zostanie powtórzony program w Radiu Lublin. Będą zaproszeni goście i z tego co wiem będę tylko telefonicznie 🙂

audycja

 Zapraszam do posłuchania i komentowania online.

Wielkie podziękowania dla Pani Moniki Hemperek życząc jednocześnie wielu sukcesów w pracy.

czwartek 10 stycznia 2013

Jak to w filmie Monthy Pytona „teraz z innej beczki”  — kwadratura koła 🙂 Nie jestem ani za ani przeciw żadnej partii ani opcji politycznej. Wkurwia mnie tylko jak ktoś robi ze mnie głupka-dupka. Czy się chce czy nie to w czasie jakiegokolwiek oglądania czegokolwiek w TV to słyszy się wiele informacji. Ostatnio na tapecie jest temat fotoradary. Nie chcę tu wdawać się w dyskusję czy fotoradary są potrzebne czy nie i czy w tych czy innych miejscach, bo nie o to mi tu chodzi. 

Celem mojego wpisu jest to że rządzący, NFZ i inne służby robią wszystko aby nie leczyć, robią oszczędności na chorych ludziach (NFZ zrobił oszczędności 2 mld złotych w 2012 ), pacjentach, dają tym samym swoim urzędnikom zajebiste nagrody i premie. Oprócz tego że krocie zarabiają, śmieją nam się w nos i mają nas gdzieś. Oni nie martwią się o dostęp do leczenia bo będą je mięli na pewno ( stanowisko, układy i znajomości zrobią swoje). A z drugiej strony z pełną zaciekłością rząd i jego urzędnicy walczą z kierowcami stawiając fotoradary i tłumacząc się bezpieczeństwem na drogach. 

Co za cynizm ???????? 

Bo według urzędników tak dużo ludzi ginie na drogach a ów ci nasi pożal się Boże urzędnicy tak bardzo martwią się tą sytuacją i tak bardzo martwią się o tych ludzi że jest to już swojego rodzaju paranoja urzędnicza. 

Skoro tak bardzo się martwią o kierowców i pieszych to dlaczego nie martwią się z taką zaciekłością o ludzi chorych i ich nie leczą ??????????? 
Jedno wyklucza drugie – tylko kasa jest na swoim miejscu.

Reasumując — chodzi niestety o nabijanie kasy do budżetu. Chamstwo i warcholstwo. Dla rządzących jesteśmy mięsem do dawania kasy i głosowania na nich a oni dalej będą mięli NAS w dupie. Można się z tym wszystkim pogodzić, schylić głowę i nic nie mówić, ale można też zacząć o tym wszystkim mówić i na pewno dojdzie się do jakiegoś rozwiązania. 
To są tylko dwa takie moje porównania. Pewnie znalazłoby by się więcej. Co Wy na to ??

niedziela 13 stycznia 2013

Tak pomyślałem że w związku z wieloma pytaniami o moje zdrowie, chciałbym trochę o tym napisać. Tym bardziej że właśnie mija rok od podania ostatniej chemii i od roku jestem bez żadnego leku. Trudno jest odpowiadać na pytanie „jak się czuje” bo jest to bardzo złożona sytuacja. Każdy chory na SM czuje się praktycznie codziennie inaczej. Każdy dzień jest specyficzny a jednocześnie bardzo podobny. Ciężko jest czasami pisać o swoim stanie zdrowia a co niektórzy mogą nawet powiedzieć że jest to tajemnica. Ale przecież otrzymuje od Was pomoc to uważam że macie też prawo wiedzieć jak się czuję.  Nie uważam tego za tajemnice, to nie HIV. Zacznę od diagnozy – po punkcji i rezonansie, diagnoza zabrzmiała tak —-> SM stwardnienie rozsiane czterokończynowe z przewagą strony prawej. Po 3 latach: Obecny EDSS oceniają mi na 4,5 w 10-cio stopniowej skali. Co to oznacza ?? Jak na moją osobę to że nie przejdę więcej jak 300 m bez odpoczynku. Prawą rękę mam sprawną w około 60% w zależności od tego co akurat robię a siłę oceniam na 40%. Nie bardzo mogę podnieść jej do góry a jeżeli już to na kilka sekund. Nie mogę pisać dłuższych tekstów a w pionie to prawie niemożliwe.  Kijowo jest ukroić chleb i go posmarować masłem. Obrać kawałek kiełbasy ze skórki. Precyzja tej ręki to około 50% Lewa ręka jest sprawniejsza w trochę większym stopniu, w zmęczeniu odmawia posłuszeństwa i drętwieje, sprawność to około 70% a siła też w granicach 70%. Bardziej obrazowo mówiąc to mam problem obciąć sobie paznokcie u rąk. W górze potrzymam troszkę dłużej ale niewiele. Prawa noga jest zdecydowanie gorsza. Sprawność to około 60%, siła też w granicach 60%. Problem z włożeniem buta no i automatycznie z wiązaniem sznurówek.   Lewa noga jest sprawniejsza niż prawa ale szału nie ma. Spodnie wkładam w większości na siedząco. Na dzień obecny nie mogę przyjmować leków interferonowych ze względu bardzo małej skuteczności a dużych relatywnie kosztów. Lek który w obecnej sytuacji poprawiłby moje samopoczucie i zdrowie to Gilenya. Do dnia dzisiejszego nie udało mi się zebrać funduszy na ten lek (nawet na miesiąc)  i zmuszony jestem wierzyć że wejdę do programu leczenia w tym roku. Właśnie lekiem Gilenya. Jeżeli to mi nie wyjdzie, następny etap to wózek 🙁 W tym wszystkim jest jeszcze jeden problem – moje IV piętro 🙁 Przyznaje że nie jest mi łatwo pisać o tym wszystkim ale z drugiej strony jest to informacja dla tych którzy mi  pomagają jak również dla tych którzy są w stanie powiedzieć z ironią „tfu co za choroba, wyglądasz jakbyś wcale nie był chory” itd. Hmmmm nie wiadomo co kogo czeka „za rogiem”. Bądźmy dla Siebie bardziej tolerancyjni.

czwartek 17 stycznia 2013

kotek

Wiem, wiem że ostatnio mało piszę ale zbieram się powoli po przeziębieniu no i jeszcze kilka innych spraw do wyjaśnienia. Myślę powoli o następnym artykule o dźwięcznym tytule 🙂 cz.1 „Jeden dzień z dyżuru bojowego na MiG-21”

środa 23 stycznia 2013

No i tak tylko przekładam te dni ale w przerwie mojego małego pisania wspomnień trochę używam też drążka w FSX :-). W związku z tym przyszykowałem małą wirtualną relację z lotu z Aten do Franfurtu. Stałem się kierowcą Boeinga 737 linii Aerofłot. Hmmm całkiem przyzwoity 🙂

1_Ateny_postoj   2_Ateny_przed_wykol

Załadunek w Atenach

3_Ateny_przed_wykol_2   4_Ateny_przed_wykol_4

Kolejka do pasa że hoho

5_Ateny_przed_wykol_3   6_Ateny_start

7_Ateny_start_2   8_Ateny_start_3

Start, positive climb, gear up, flaps

9_Ateny_odlot   10_Ateny_odlot_2

Odlot z Aten

11_Nabor_do_FL220   12_Opuszczam_Grecje

Nawigator rządzi – nabór do wstępnego FL200

13_Moj_pilot_siku   14_Odlot_mijanka_2

Jak widać mój prawy poszedł siku 🙂 a nad nami inny 737 na FL240, ogólnie ruch straszny

15_Adriatyk_italia   16_Mijanka_FL_30-33

Tam w oddali Adriatyk i Włochy a tu przed nosem przemknął benek 3000 stóp wyżej

17_Moje_biuro   18_Przeskok_nad_Alpami

Tak wyglądałoby moje miejsce pracy gdyby nie choroba 🙁 i przeskok nad Alpami FL300

19_Nad_Niemcami_Monachium   20_Zblizajac_do_Frakfurtu

Pod spodem Monachium i powoli dolatuje do Frankfurtu, skakanie po częstotliwościach to masakra

21_podej1   22_podej2

I na podejściu do EDDF

23_podej3   24_Ladowanie1

ILS III to fantastyczny wynalazek 🙂

25_Ladowanie2   26_Kolowanie1

Na ziemi we Frankfurcie i „pędzę” do bramki 🙂

27_Kolowanie2   28_Postoj1

Miejsce czeka a potem do wyładunku

29_Postoj2

Coś zjeść i na kawę. Zaraz powrót do polandu na EPWA 🙂

Tak sobie pozwoliłem pokazać jak to jest od strony pilota w bardzo okrojony sposób. Co by nie mówić MiGiem-29 o wiele bardziej „lotniczo” się lata 🙂 Następny lot spróbuje pokazać przy bardzo słabej widzialności. Z lotniczym pozdrowieniem

poniedziałek 28 stycznia 2013

NG wyemitował swoją ekranizację słynnej katastrofy. Wiadomo że nigdy nie pokazali i nie pokażą tego co by się chciało zobaczyć. Zawsze będzie jakieś ale…. Ja Arka znałem, wiem na czym polega ten cały problem i dużo można byłoby na ten temat powiedzieć ale ograniczę się do jednej sentencji – w lotnictwie jest taka zasada : „błąd naprawiony nie jest błędem”. W tym przypadku błędu nie naprawiono 🙁

 brzoza   brzoza2

brzoza3   brzoza4

 Tutaj jest cały film >>>>> FILM

The glory of being a pilot

czwartek 31 stycznia 2013

 wygaszacz_

 Ostatnie słowa stycznia 2013 roku 🙂 „Czas zapie………la jak szalony” oby go wystarczyło do końca życia 🙂 Reasumując: leku jak na razie nie ma i nikt nie wie czy i kiedy będzie. Można się spodziewać około maja ale kto to wie ??????? Ani lekarze ani nawet w NFZ nie wiedzą kiedy ważny pan podpisze i ruszy machina urzędnicza. Zauważyłem lekkie pogorszenie się ruchliwości i precyzji rąk. Chodzenie takie sobie – raz lepiej raz gorzej. Najgorsze są osłabienia i brak sił. Za każdym razem mówię sobie – za parę dni będzie lepiej 😉 hmmmmm.

Luty 2013

  piątek 1 lutego 2013

Z pierwszym dniem lutego zaczynam bardziej intesywnie pisać. I na blogu i na „papierze”. Tę część wspomnień zacząłem pisać pod koniec 2012 roku. Powstaje w wielkich bólach ;-), bo to święta, później nowy rok, doszła do tego choroba znaczy przeziębienie i 40 stopni gorączki a chciałoby się tak dużo napisać. Z drugiej strony nie wiadomo jak to ugryźć. W końcu nie jestem pisarzem 😉 Pewnie można by trochę ubarwić ale jak pomyślę w jaki sposób co niektórzy to zrobili to wolę napisać mniej. Tak myślę że łatwiej by mi było zrobić audio booka niż napisać taką książkę hehe. Powoli jednak powstaje rozdział do być może przyszłej książki ????    To jest kolejny sposób terapii na tę chorobę – jak najmniej o niej myśleć.

164353

 Chciałbym podziękować wszystkim którzy przychodzą tu i czytają, piszą i wspierają. Dowód jest niezbity. Na początku każdego miesiąca postaram się przedstawić taką statystykę. Ze stycznia jest następująca:

styczenstatystyka

Dziękuję za zainteresowanie i zapraszam serdecznie.

niedziela 3 lutego 2013

Niedziela leniucha 🙂 Na zewnątrz jest ciemno jak w d……. u ………a przez cały dzień, depresja się zbliża wielkimi krokami. Jak tak dalej będzie to dojdzie na pewno. Zimno i na dodatek mokro buuuuuuuuuuuu 🙁 Siedzę i kończę te moje wypociny pisarskie. Przez to wszystko myślałem o następnym temacie ale sądzę że może lepiej by było gdybyście Wy podsuneli mi jakiś pomysł. O czym chcielibyście przeczytać ??? Wiedzieć z życia lotniczego ???????? Jeżeli ma ktoś jakiś pomysł lub temat niech napisze na [email protected]

poniedziałek 4 lutego 2013

Kurcze miałem napisać coś konstruktywnego ale jak zobaczyłem znowu reklamę to mnie nostalgia z depresją zaczęła ścigać. Najpierw zobaczyłem jak pani na plakatach szuka pracy i tak myślę – każdy ma prawo do szukania pracy po swojemu. No i nagle „paczę” a tu znowu gość z dziwnym wyrazem twarzy 😉

r1   r2   r3

 Nie oceniam człowieka po wyglądzie ale tak stanąłem przed lustrem i zadałem sobie pytanie: ”  Czy ja byłbym mniej przekonywujący od tego gościa ? „ Po czym znalazłem swoje odbicie i postanowiłem umieścić – a może ktoś postanowi mnie zatrudnić ??

 r4

 Każdy sposób jest dobry, mógłbym być nawet pilotem „drona” w jakimś klimatyzowanym pomieszczeniu 🙂

poniedziałek 11 lutego 2013

 540916_517018595016265_94008589_n

  Marzec 2013

  piątek 8 marca 2013

  Znowu nastąpiła dłuższa przerwa i znowu jestem zmuszony się wytłumaczyć z tej przerwy. Niestety specyfika tej choroby jest tak różna że nawet ja jeszcze jej nie zrozumiałem tak jak bym chciał 🙁 Wiele zaczęło się dziać i ja niestety muszę w tym uczestniczyć jak również w wielu przypadkach muszę temu podołać. Jest to sytuacja typowo problemowo-rodzinna, która bardzo negatywnie wpływa też na moje zdrowie. No cóż mogę Was zapewnić że ja nigdy

 

gu

  musicie mi też czasami wybaczyć „nie pisanie” chociaż tak sobie pomyślałem że przecież mogę pisać codziennie chociażby o pogodzie w którym to opisie dodawałbym jak się czuję hmmmmmmmm niezła „ajdija” hehe. Co jakiś czas pojawiają się głosy na temat wydawania pieniędzy przekazanej z 1%. Chciałbym ponownie zaznaczyć że pieniądze są ulokowane na subkoncie i nie mam prywatnego dostępu do nich. Nie mogę wykorzystać z nich ani złotówki na wydatki prywatne. Można tylko i wyłącznie skorzystać w stosunku do choroby a nad tym panuje status i regulamin towarzystwa PTSR. Jest on dostępny też na mojej stronie lub tutaj >> REGULAMIN << Chciałbym również ponownie podziękować wszystkim za pomoc i przekazanie 1% na moje leczenie i rehabilitację, wszystkim tym którzy pomagają w różny sposób (nie tylko stricte finansowy) ale poprzez maile, wstawianie banerów na swoje strony itp.  Dziękuję bardzo. Na koniec chciałbym powiedzieć że robię wszystko aby się nie dać lecz choroba niestety postępuje. Można ją teraz w dużej mierze wyhamować lekiem Gilenya która „niby” weszła w refundację ale nikt nie ma jeszcze do tego wytycznych, oprócz tego trzeba mieć niesamowite plecy żeby załapać się na program leczenia tym lekiem. Można też kupić ją na receptę ale jak wiadomo miesięczna dawka kosztuje 8500 złotych. Niestety nie stać mnie a to pokazuje jak dużo trzeba poświęcić w swojej bezradności. Wiecie ile trzeba mieć siły w tej chorobie aby to wszystko wytrzymać ??? Wiadomym jest że bez Waszej pomocy nie dam rady.

niedziela 10 marca 2013

Zgodnie z umową 🙂 Dzień minął strasznie nudno bo cały dzień bez słońca i cały dzień pada drobny śnieg. Oprócz tego wieje – jak to w Malborku, zamku nie widać i jest około -3. Czuje że słabną mi nogi i lewa ręka 🙁 Prawa i tak już jest słaba. Intensywności ćwiczeń nie mogę zwiększyć bo może się pogorszyć. Więc muszę po troszku i jak dla dziecka.

 mysl

  poniedziałek 11 marca 2013

Zaczęty nowy tydzień, śniegu napadało około 5 cm i sikorki przypomniały sobie o naszym balkonie. Ostatnio już zapanowała taka aura że byłem pewny o opuszczeniu nas przez „dziewczynki”, a tu proszę już dwa dni siedzi i wpyla słonecznik zakąszając słoninką 🙂 No to tak, dzisiaj śniegiem pruszyło symbolicznie, temp od -2 do 0 i bez słońca. Godz. 21.30 🙂

 2013-03-11_wieczor

 I wciąż szukam i czekam na pracę……….

r4

  wtorek 12 marca 2013

Od rana pada znowu śnieg. Ale około południa zaczęło wychodzić już nawet trochę słońca. 13.30 i słońce wyszło. Kilka lekkich ćwiczeń i już zmęczony, pieprzony SM. No ale to nie znaczy że daje za wygraną hehe. Z jednej strony to też trochę moja wina bo zlekceważyłem niektóre ćwiczenia i poniekąd to się zemściło. Teraz jestem zmuszony nadrobić a nie jest to wcale takie łatwe. W Rzymie wybierają Papieża a u mnie w głowie choroba wybiera którą część ma zaatakować bo czuję jak niektóre organy mi słabną. No i konklawe i w Rzymie i w głowie.  Troszkę poświeciło i od razu wyleciały malborskie smokery – aż miło. No i na koniec czarny dym. Na godz. 20.0

2013-03-12_193606

 Jutro na temat pogody tylko trochę 🙂

środa 13 marca 2013

Papież wybrany uffffffff a już myślałem że kardynały pociągną ze dwa tygodnie. Fajnie wybrali jakby z ameryki ale bardziej włoch. Sprytne 🙂 No ale najważniejsze że mamy Papieża. U mnie jak zwykle do bani chociaż było słońce, zimno i mroźno. Z tego co mówią to jeszcze kilka dni i lato 🙂 Czekam na wyjazd na turnus rehabilitacyjny a najbardziej na lek. Na 21.00 jest u nas tak.

2013-03-13_205203

  czwartek 14 marca 2013

Czy z chorobą można się pogodzić ??????????? Wielu „mędrców” powie że TAK a ja mówię NIE !!!. Ja mogę się do niej przyzwyczaić ale nigdy pogodzić. Tak jak zdradę – można wybaczyć ale nigdy zapomnieć. Mam jeszcze parę spraw do zrobienia. Można jedną z nich przyrównać do tej góry…

gora

 Cały dzień słońce a na 20.00 jest tak

2013-03-14_194724

  piątek 15 marca 2013

Jutro wybieram się do tybetańskiego mnicha. Już kiedyś wspominałem że korzystam z tybetańskiej medycyny. Jest ona oparta na ziołach, nie są smaczne a wręcz ohydne. Ale skoro człowiek zbudowany jest w 70% z wody i z samych pierwiastków to na pewno nie jest to złe. Zresztą wyciągnął mojego przyjaciela z boreliozy więc nie pytam jak i dlaczego to działa 🙂 Ponieważ u nas śniegu w porównaniu z Polską płd-wsch nie ma to o drogę mogę się nie martwić o 13.45 było tak

2013-03-15_134446

  sobota 16 marca 2013

Dzisiaj skoro świt o godzinie 9.15 wyruszyłem do Gdańska. Cel to wizyta u doktora Tenzina. Przesympatyczny mnich z Tybetu. Droga w jedną stronę to prawie 100 km ale ten człowiek pomógł już tak wielu osobom i ma coś takiego w sobie że jadę tam raz w miesiącu z wielką ochotą. Finał jest taki że trzy razy dziennie piję zioła kupione u doktora. Jest to jeden z elementów walki z SM bo nie mogę usiąść i czekać. To jutro coś napisze o pogodzie co by nie było monotonnie. 

tybet_

niedziela 17 marca 2013

Cały dzień był piękny i spokojny. Nie mogłem znieść widoku ohydnie wyglądającego samochodu po moich kilometrach. Wyglądał jak worek soli, więc postanowiłem go potraktować myjnią. Swoje odstałem w kolejce ale należało mu się bo nie myty był kilka miesięcy. Teraz wygląda jak samochód. Odchodzi zima i najbardziej będzie mi brakować sikorek. Nie lubię natrętnego ptactwa ale sikorki mnie rozwalają swoimi zachowaniami. Mój balkon był niezłą przystanią wyżerki bo były chwile kiedy na raz przylatywało 13 ptaszków. Fajnie, bo jak się kończył słonecznik to siadały przy oknie i stukały albo w szybę albo w futrynę okna. Tera została jedna, ostatnia, najbardziej wierna i jeszcze przesiaduje na balkonie. No bo jedzenie jest, spokój jest, to co jeszcze brakuje do szczęścia ?? Chciałbym też przesłać wszystkiego najlepszego dla Jacka Gaworskiego za którego trzymam kciuki i całym  sercem jestem z nim. Trzymaj się Jacek !!!!!!!!!!!!!!!!!! Prezentuje krótki filmik zrobiony dzisiaj ale w niedługim czasie pokażę Wam „ferajne” jak odwiedzała mój balkon.  Jak na razie jest na minusie i szykuje się opad śniegu. Zima trzyma.  

 sikorka

  poniedziałek 18 marca 2013

Zaczynam nowy tydzień. Nowe wyzwania i nowe nadzieje. Zaczynam powoli myśleć o zmianie mieszkania bo czwarte piętro mnie powala. Co prawda widoki lotnicze i inne są jak najbardziej fajne ale dla mnie niestety to już za dużo schodów. 

wtorek 19 marca 2013

Po poprzednich kilku pięknych dniach i całkowitemu stopnieniu śniegu i co najgorsze umyciem samochodu, nastąpił powrót zimy i zasypało śniegiem całą Polskę północną. Niech to szlag. No cóż trzeba przeczekać i spokojnie przeżyć ten mały armagedon. W takich warunkach nie ma mowy o jeździe nie mówiąc już o chodzeniu. godz. 10.30

10.30    10.30_

                                                widok na zamek                                                   widok na pola i lotnisko godz. 17.30

 17.30

środa 20 marca 2013

W oczekiwaniu na następny śnieg 🙂 To już są normanie jaja.

piątek 22 marca 2013

Ruskie chcą nas wykończyć …….. napływem powietrza i pogodą. Gdzie ta wiosna ????????

Dzisiaj  napływ z północy i północnego wschodu 🙁

2013-03-22_112541

2013-03-22_minus_5       2013-03-22_minus_5_z

 Przed meczem pełny nadziei że wygramy 🙂 Do jutra, oby z takim samym uśmiechem

sobota 23 marca 2013

Nie wiem ?????? Śmiać się czy płakać ????? Ale tak myślę, płakać ???? Przez kogo ???? No takiego badziewia to już długo nie widziałem. Teraz to już chyba widać jak na dłoni że ani to wina Smudy ani Fornalika. Rozgoniłbym tę chołotę z tatuażami na rękach na cztery strony świata i zacząłbym od nowa z nowymi ludźmi którzy postrzegają sport inaczej a nie poprzez kasę i tylko kasę. To wstyd jakich mało. I to jeszcze prezydentów naściągali na tą klęskę – boszzzzzzzzzzzeeeeeeee —– jaki wstyd. Gdzieś z neta ale jakie prawdziwe.

246409_425542934205947_1465145054_n

 A teraz czekam na bałwochwalstwo po meczu z San Marino. Chyba że przewalą i wcale bym się nie zdziwił.

wtorek 26 marca 2013

Choroba jest nieprzywidywalna, raz jest dobrze a raz prawie tragicznie. Miałem napisać coś dopiero po meczu ale pewna sytuacja mnie wyprowadziła z równowagi. Umieszczam to tu, dzisiaj i na goroąco. Może przeczytają choć sądzę że skoro się nie interesują to może dowiedzą się pocztą pantoflową. APEL „Moja rodzinko” z Latyczowa. Tradycja to nie tylko wysyłanie kartek, tradycją jest też interesowanie się najbliższą rodziną. Zarówno bratem jak i mamą. W związku z tym że odwróciliście się od nas 4 lata temu i macie nas już tyle lat w dupie, to przestańcie wysyłać nam kartki i karteczki. Mamy razem z dziećmi te kartki dokładnie tam gdzie wy macie nas. Oby wasze zdrowie było cały czas w takiej kondycji jak obecnie. Kołtuniarstwo pokazujcie komu innemu nas proszę zostawić w spokoju. Nie chcemy w tym uczestniczyć.

środa 27 marca 2013

Na świeżo po meczu…..hurrraaaaaaaaa. Polska drużyna wygrała 5:0 z San Marino no ale to już wszyscy wiedzą. Tylko……………. tak po prawdzie nie 5:0 a 3:0 bo te dwa karne to tak trochę trąci myszką. No i w sumie to powinno być 3:1 bo tylko ostatnie patałachy dopuszczają tak słabą drużynę do takiej sytuacji jak pod koniec, że Boruc ledwo to obronił to można powiedzieć „cud”. Można też powiedzieć tylko tyle na koniec że piłkarze w drużynie polskiej to banda wytatuowanych parapiłkarzy którzy oprócz pieniędzy i sponsorów nic nie widzą. Mają wszystko w dupie a już na pewno kibiców i piłkę. Tylko kasa i tatuaże. Nie róbmy z nich bohaterów bo ledwo „wygrali” z najgorszą drużyną na świecie. Recepta na dobrą drużynę jest tylko jedna – płacić im po wygranym meczu. Wtedy będziemy mieć piłkę 🙂

piątek 29 marca 2013

Od 14.00 w malboro śnieżyca i około -1, hahaha taka wiosna.

  Kwiecien 2013

  wtorek 2-9 kwietnia 2013

Znowu zacięcie 🙁 Miało być drugiego a jest dziwiątego – niestety. Choroba jest niewytłumaczalna. Może i trochę moja wina ale w większości choroby. Za niedługo znowu coś napiszę chociaż czyta coraz mniej ludzisków 🙂

środa 10 kwietnia 2013

Rocznica, rocznicą pogania. O katastrofie będzie później bardzo zaskakujące spostrzeżenia. A dzisiaj muszę powiedzieć o tym że udało mi się zarezerwować pobyt w ośrodku rehabilitacyjnym w Dąbku na miesiąc czerwiec. Musiałem zapłacić 1500,- zaliczki a resztę w czerwcu. Miesięczny pobyt to 5500,- 🙁  Masakra.

czwartek 11 kwietnia 2013

Człowiek by chciał ale włącza się hamulec…..

sobota 13 kwietnia 2013

Zawsze daleki byłem od pisania i wypowiadania się na temat katastrofy smoleńskiej, hmmm ale sporo mam zapytań o ten temat a ponieważ nie jestem ani fachowcem ani ekspertem pod względem katastrof lotniczych to postanowiłem napisać i pokazać to w kilku tematach i od innej strony. Od strstrong/stronga/spanp/strongony lotniczej. Nie będzie to kolejny wywód raportowy lub temu podobny. Inna perspektywa. Wieczorem pierwsza część. To tak w ramach terapi. Zaznaczam że nie jestem po żadnej stronie żadnej opcji politycznej, nie podchodzę do tego w żaden sposób emocjonalnie a tym bardziej polityczni/spane.gt; Jest to moja interpretacja tego co do tej pory słyszałem w mediach i podejście do tego pilota który niejednokrotnie był w sytuacji lądowania na lotniskach zapasowych z powodu nieprzewidzianej sytuacji meteorologicznej. Przedstawiam swoją wizję na prośbę kilku osób. Pewnie przeczytają to różni ludzie którzy będą i za i przeciw. 

Tak mogło być – w wielkim skrócie

  Ma nastąpić rutynowy lot z „ważnym”. Rano, skoro świt wszyscy się zapakowali do samolotu. I ci lewi i ci prawi, i ci co się lubią i ci co się nie lubią. Lekko spóźnieni wystartowali i po jakimś czasie dolecieli do lotniska Siewiernyj. Na miejscu okazało się że jest słaba widzialność i niska podstawa ale dziarscy piloci, tak samo jak Ci poprzedni podeszli do lądowania i udało się jakoś wylądować. W końcu parę razy już tam byli i wszystko znają. A ponieważ sytuacja jest napięta i niezmiernie ważna to mus wylądować. No i hura wylądowaliśmy. Delegacja popędziła na uroczystości, prezydent powiedział co swoje. Wygadał ruskim wszystko w twarz, po paru godzinach zapakowali się znowu do samolotu i za trzy godziny byli w domu. W mediach odtrąbili nasze zwycięstwo bo ruskim się dostało i dalej można się skupiać na narzekaniu na rząd. Nikt w takich „wygranych” sytuacjach nie opowiada o trudzie załogi jaki musi wykonać przed, w trakcie i po locie. Za gówniane pieniądze muszą znosić taką odpowiedzialność. Zarówno piloci jak i służby które lot obsługują. Również BOR. Dopiero jak coś się stanie podnoszone jest wielkie larum i wszyscy widzą wtedy wszystko. I wszyscy są najmądrzejsi i na wszystkim się znają.

A tak prawdopodobnie było

 

W takich sytuacjach dzień zaczyna się bardzo wcześnie i nerwowo, prawdopodobnie ten dzień zaczął się bardzo, bardzo nerwowo. Pewnie bardzo wcześnie rano przyjechali na lotnisko. Pomijam fakty typu z kim się spotykali, z kim dyskutowali i z kim prawdopodobnie „napięli sytuację”. Na pewno musieli zapoznać się z sytuacją meteorologiczną w Polsce wschodniej jak i po drodze do Smoleńska. Muszą też wiedzieć jaka będzie pogoda na lotnisku docelowym jak i na przypuszczalnych lotniskach zapasowych. Wypełnić kilka dokumentów i złożyć w odpowiednich służbach na lotnisku. Obliczenia paliwowe w przypadku kiedy mogą zawrócić i kiedy już nie ma takiej możliwości a trzeba lecieć na lotnisko zapasowe. Musieli je mieć zaplanowane i przecież mogli je wykorzystać. Są odpowiednie procedury i w szczególy się nie zagłębiam bo w tej sytuacji nie są one najważniejsze.

Jeszcze przed przyjazdem pasażerów MUSZĄ sprawdzić stan techniczny samolotu pod względem swoich obowiązków. Każdy pilot przed lotem ma obowiązek także go sprawdzić. Ja swój zawsze sprawdzałem. Zakładam że ten samolot był przygotowany do tego lotu bardzo wzorowo, choć zawsze może się coś zepsuć. Samolot przygotowują technicy bardzo skrupulatnie wytypowani do tego typu prac. W tej sytuacji pewnie jeszcze przeglądają go przed wylotem „borowiki”. Zakładam że na lotnisku w Warszawie nic nie znaleźli i samolot do wylotu był „sterylny”. Zgoda na lot ma ważność pół godziny i jeżeli samolot nie wystartuje o czasie to za każdym razem trzeba składać przedłużenie planu lotu na dany wylot. Ponieważ „ważny” się spóźnia to zaczyna być jeszcze bardziej nerwowo. W końcu przyjeżdża spóźniony „ważny”.  Piloci widząc że jest deficyt czasu już na początku zaczynają procedury startowe lekko podenerwowani. Lotnictwo nie lubi niepunktualności. Uruchamiają, kołują do pasa i GO szybko na wschód bo są już spóźnieni a tam wszyscy czekają. CDN.

wtorek 16 kwietnia 2013

Start z warszawskiego Okęcia i dwie godziny wzorowego lotu w kierunku Siewiernyj. Pilot który leci tam po raz kolejny czuje się w miarę pewnie, no bo zna podejście, już tam lądował i to całkiem niedawno. Wie o niuansach tego podejścia i czuje się w miarę komfortowo. Ale – teraz ma na pokładzie same osobistości i jest na dodatek spóźniony. Musimy zdążyć. Przy dolocie do lotniska zgłasza się i otrzymuje informację że nie jest najlepiej z pogodą. Po sprecyzowaniu okazuje się że warunki są gorsze niż te przy których może lądować. Z tego powodu rozpoczyna się dyskusja w kabinie i przez radio. Ja patrząc na to z perspektywy pilota który wylatał 1500 godzin nigdy nie podjąłbym takiej decyzji o lądowaniu na lotnisku w takich warunkach atmosferycznych. No ale lecimy dalej, piloci kontaktują się z załogą samolotu JAK-40 którzy mówią o faktycznych warunkach na podejściu. Skoro załoga z ziemi mówi że jest chujowo to znaczy że „tutka” już w tym momencie powinna podjąć decyzję o lotnisku zapasowym lub powrocie. Ja na miejscu tego pilota powiedziałbym „nie lądujcie”.

 s1              s2

  Czekanie nad Smoleńskiem uzależnione by było od paliwa. Mogli poczekać ale wtedy by się spóźnili, o lotnisku zapasowym nie mogło być mowy no bo jak tu prosić w takiej sytuacji władze ruskie lub białoruskie o to żeby podwieźli ??? W między czasie do kabiny pilotów przychodzą ważni ludzie, zaglądają, rozmawiają, pytają, dyskutują. Warunki meteo są bardzo złe i sytuacja wymaga maksymalnego skupienia i koncentracji. W tej sytuacji sami pasażerowie przyczynili się do rozkojarzenia załogi. Piloci są bardzo kulturalni i nie wypraszają a oprócz tego boją się cokolwiek powiedzieć. Dlaczego ?? Z sytuacji przed laty gdzie jeden z pilotów jest „zamieszany w odmowę” lądowania w Tbilisi. Tam zostały powiedziane słowa „oficer powinien być mniej lękliwy. Po powrocie wprowadzimy porządek”. Ja też bym nie kozakował na jego miejscu. Niestety tutaj decyzję należałoby podjąć bardzo zdecydowanie ze względu na pasażerów.

tchorz

Teraz załóżmy że są bardzo dobre warunki, w takiej sytuacji zrozumiałbym pielgrzymki do kabiny pilotów i zasypywanie ich pytaniami typu: kiedy dolecimy, teraz pilot wypuszcza klapy bo klapy to jest to czy tamto. Takie pierdoły można sobie opowiadać w knajpie a nie w kabinie pilota i to w czasie podejścia do lądowania kiedy widać tylko 400 m. No cóż samolot leci (to nie samochód że można go przyhamować lub zatrzymać) i gdzieś w całym podenerwowaniu wkrada się błąd, błąd w ustalaniu wysokości. Samolot się zniża, piloci nic nie widzą i robią to w sumie tylko po przyrządach i komendach nawigatora. Temu wszystkiemu towarzyszy straszne napięcie, które stworzył personel pokładowy (w domyśle-niektórzy pasażerowie). Pilotom niezręcznie jest powiedzieć NIE damy rady wylądować, jak odmówić lądowania skoro jest to taka ważna uroczystość ????. A jak nie wylądujemy to dopiero będziemy mieli przejebane 🙁

I tu mogła paść taka oto decyzja – no dobra podejdę to może coś się zobaczy i uda się wylądować. Najwyżej odejdziemy na drugie zajście i wtedy się zdecyduje co dalej. Nie zauważyli błędnego ustawienia wysokościomierza i finalnie za bardzo się zniżyli. Spowodował to prawdopodobnie stres i chęć wykonania zadania za wszelką cenę. Za późno się zorientowali że są za nisko. Decyzja o odejściu na drugie zajście już była za późna, nie ważne czy nacisnęli ten czy inny przycisk. Było za późno. Efekt to katastrofa.

CDN

sobota 20 kwietnia 2013

Konkluzja

Wszystkie zeznania, raporty, wizualizacje i inne dane mówią o tym że jak piloci zobaczyli ziemię to samolot już kosił drzewa. Zła pogoda i nadmierna chęć wykonania zadania okazała się zgubna dla lotu 101. Został popełniony błąd i nikt go nie naprawił.

Dlatego też…….. Ludzie bądźmy racjonalni.

Posłuchajcie świata lotniczego, co oni mają do powiedzenia.

Załóżmy że ktoś to spowodował, no to w takim razie jak i kto ?? Ładunki według pana M. wybuchały – ale skąd one się tam wzięły ??? Podłożył je technik sprawdzający samolot ? „Borowik” sprawdzający samolot ?? Jakiś pasażer przyniósł w teczce ?? Ale po co ?? żeby popełnić samobójstwo ???

No dobra a może ktoś strzelał do niego z ziemi hmmmm A jak by się pomylił i strzelił do JAK-a 40 który wcześniej lądował lub do rosyjskiego IŁ-a. No ale takich pomysłów na szczęście nie było. Stało się straszne nieszczęście ale nie pozwólmy jeździć politycznie po ludziach którzy zginęli i po ich rodzinach. Kończąc moją „wizję” tego zdarzenia od strony lotniczej  uważam że żadnego zamachu nie było, nie było też działania tutaj osób drugich i trzecich, pan M. zrobił z tego zdarzenia szopkę polityczną bo tylko dzięki temu istnieje na scenie.

To co mi się bardzo nie podoba to podejście przez rosjan do tej katastrofy, miejsca, ofiar, rodzin i wraku. To tylko najgorszy parch, troglodyta, kryminalista postępuje w ten sposób jak rosyjskie  pseudo służby a władze na to pozwoliły. Zarówno polskie jak i rosyjskie.

Niestety „rosjanie” udowodnili jak są wrogo nastawieni do Polski.

Na niektórych zdjęciach pokazane jest jak oni się cieszą niszcząc wrak na miejscu.

To jest przykład najbardziej ordynarnego chamstwa i niepohamowanej nienawiści do polaków.

Jak można nasypać dwa metry ziemi na miejsce katastrofy po kilku dniach ??????

Jak można wpuścić na miejsce katastrofy takich rosyjskich troglodytów i złodziei  jak było pokazane w TV.

JAK MOŻNA BYŁO NA TO POZWOLIĆ I NIE REAGOWAĆ ????????????????????? To jest największy skandal dla naszego rządu roku 2010.

W tych oto prostych i nieskomplikowanych słowach wyraziłem swoją wizję na temat tej katastrofy. Oświadczam też że nie jestem za żadną partią ale również wiele mi się nie podoba zarówno ze strony lewej jak i prawej.

  piątek 26 kwietnia 2013

Znowu troszkę nie pisałem 🙁 nie zawsze mogę, nie zawsze jest o czym. Teraz zacznę a wieczorem skończę. Troszkę się pożalę i przedstawię sytuację nie tylko pogodową w malboro hehe.

sobota 27 kwietnia 2013

Można dostać jobla, wczoraj prawie 22 stopnie i słońce a dzisiaj ledwo 8-10. Masakra. Ponieważ od stycznia 2012 do dzisiaj jestem bez leku to właśnie zacząłem odczuwać jego brak 🙁 W takiej sytuacji każdy jest w stanie zrobić wszystko i wszystkiego spróbować. Stałem się „małym” eksperymentem suplementacyjnym. Pomyślałem że skoro człowiek składa się z ponad 70% wody i pierwiastków różnego typu to dlaczego by nie sprawdzić działania suplementów składających się właśnie z takich pierwiastków ?? No właśnie, dlatego też postanowiłem zaeksperymentować na sobie 😉 Jedynym minusem są koszta tego posunięcia, niby nie dużo ale systematycznie wydawane pieniądze zaczynają maleć. Jeżeli po jakimś czasie widoczny będzie efekt to na pewno dam znać. Nie ukrywam że bardzo by mi zależało na wsparciu i pomocy w przyjmowaniu tych suplementów – każde wsparcie jest dla mnie odciążeniem i ratunkiem w budżecie domowym. Na zakup leku niestety nie mam szans, bo jak tu zebrać tyle pieniędzy ?? Jeżeli chcesz jakoś pomóc to proszę o wsparcie >>>> jeżeli możesz to wesprzyj Ogólnie jestem w stanie wyczekiwania na hucznie zapowiadaną refundację leku. Szkoda tylko że tyle to trwa. Skoro NFZ tak się zaoferował to trochę nie bardzo to zaczyna wyglądać w oczach oczekujących chorych. Ja rozumiem że to musi trwać ale ……… niektórym już brakuje czasu 🙁 Jeżeli nie wejdę na program i nie dostanę leku to jest duże prawdopodobieństwo że przestane chodzić. Nie wiem tylko jak wtedy zejść z IV piętra ????????????? 🙁 🙁 🙁

Maj 2013

  wtorek 7 maja 2013

Ale życie to jest popieprzone. Pół życia się spieszyłem, każda sprawa była na wczoraj, nikt się nie pytał czy dasz radę lub czy potrzebna jest pomoc. Latało się szybko i szybko się musiało żyć. Cały czas pod presją. A teraz chyba za to pokutuję bo na wszystko muszę czekać, czas się niby wlecze a z drugiej strony dni uciekają. Czekam na lek i najgorsze jest to że czekam na coś czego nie jestem pewien. Podchodzi graniczny czas i boję się że jak teraz nie zakfalifikuje się na lek to kardynalnie się pogorszy. Koszty moich suplementów i rehabilitacji wzrosły,  wszystko zaczyna wymykać się spod kontroli. Boję się że jak siądzie nadzieja to siądę i ja ze zdrowiem 🙁

czwartek 9 maja 2013

Dzisiaj troszkę przyziemnie i nostalgicznie. Boszeeeeeee jakby było fajnie gdyby tylko 10% z moich znajomych z FB zamówiło „rekinka” 😉 tylko 10%.

karykatura

 Tablo z Migiem 4116 jeszcze też kilka zostało

 tabloreal1

 Serdecznie zapraszam.

niedziela 12 maja 2013

Tak się ostatnio zastanawiam, po co i w jakim celu piszę tego bloga ? Ile można pisać o chorobie ? W końcu każdemu znudzi się to czytanie. To takie nudne. Przecież człowiek który jeszcze kilka lat temu był kimś wyjątkowym, teraz już jako chory nie przedstawia żadnej wartości. Zacząłem do tego się przyzwyczajać a niektórzy ludzie którzy jeszcze nie dawno interesowali się żywo moim stanem, okazali się niezłymi szujami hmmm nie rozumiem tylko o co są zazdrośni ?? O lotnictwo czy o chorobę ?? Bo przecież nic innego nie mam 🙁 Nie mam możliwości pracy (zresztą jest takich 14% w tym kraju – to po co to piszę ?) Ale wiecie co jest w tym wszystkim najgorsze ?? Ludzka, człowiecza niemoc. Chciałbyś coś robić – nawet jak masz pomysł i ochotę na coś – A NIE MOŻESZ. Bo nie pozwala Ci na to Twoje ciało. Okazuje się, że zostało mi tylko pisanie. Ale, co trzeba byłoby napisać żeby zainteresować czytających ? Pisanie to oczywiście też terapia ale pisać dla pisania to też nie ma sensu. Wiele osób przychodzi z różnych stron Polski i świata, a ja za każdym razem zastanawiam się czego od takiego chorego Ci ludzie oczekują ? Pisałem już o pogodzie, smoleńsku i innych pierdołach. Tak pomyślałem że czas zrobić przerwę na odpoczynek. Oczywiście myślę o odpoczynku pisania o chorobie.

wtorek 14 maja 2013

niż 🙁

poniedziałek 20 maja 2013

Najbliższe dwa dni będą chwilą prawdy.

wtorek 21 maja 2013

I wszystko jasne 🙁

protestkoniec kopia 

środa 22 maja 2013

Trochę ludzi jest zdziwionych – przyznam że ja też. Chciałbym oświadczyć co niektórym że nie jest mi potrzebny psycholog lub psychiatra, mi potrzebny jest lek, który powstrzyma chorobę bo ruszyła 🙁 i zaczyna się wzmacniać. To co robię to za mało a więcej się nie da. Można tylko pogorszyć. Jak powyżej napisałem, co prawda językiem trochę ostrym ale inaczej do niektórych by to nie dotarło. Tyle czasu nic nie wspominałem bo wszystko się układało w dobrą stronę. Wyszło na to że tylko mnie zwodzono a finalnie powiedziano „NIE”. Dodając do tego moje problemy rodzinne to mam „kumplet”. Są zawody, pracodawcy którzy pomagają swoim pracownikom a tym bardziej w takich sytuacjach. Niektórzy ludzie zarówno zdrowi jak i chorzy mogą powiedzieć a dlaczego akurat mi mają pomóc skoro jest tylu chorych ??? Ano dlatego że w razie wojny lub jakiegokolwiek zagrożenia to ja chroniłbym i bronił naszego kraju jak również Waszych rodzin. Właśnie dlatego. Teraz jak zachorowałem i zwróciłem się o pomoc to się na mnie wypięto bo lek za drogi. Gdyby go nie było to rozumiem. Ale on już jest i można go aplikować. A ja mam prawo do walki o niego. Język jakim napisałem moje oświadczenie jest celowy. Jeżeli kogoś to drażni to bardzo przepraszam. Ponieważ mi odmówiono to parę nieprzychylnych mi osób może być usatysfakcjonowanych. Z tym że ja tego tak nie zostawie, chyba że całkowicie zniszczą mnie urzędnicy lub choroba.

piątek 24 maja 2013

Rusza druga edycja kampanii SM-walcz o siebie I bardzo dobrze że jest następny spot. Tylko……..można mówić, pisać, kląć, itd. Można walczyć ale jak masz siłę i są ludzie którzy tę siłę Ci jakoś dostarczą. Ja jako biorący udział w pierwszej edycji namawiałem do walki i do marzeń – I CO Z TEGO ???????????????? Zostałem WYCYCKANY !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Odmówiono mi prawa do wszystkiego. Odmówiono mi leku i prawa do leczenia. Ogłoszono refundację – to ściema bo stworzono kosmiczne warunki dostępu do leczenia. Zakpiono z chorych na SM. To niech mi teraz powiedzą Ci którzy namawiają do walki – jak ma chory walczyć skoro go tępią na każdym kroku ??? Ja jako występujący w pierwszej edycji gdzie można byłoby powiedzieć że wiem jak walczyć to teraz stwierdzam że wykorzystano mnie i moją osobę do swoich celów. Teraz widzę że byłem dobrym celem i to był dla organizatorów dobry strzał marketingowy. No bo jak pilot powie przed samolotem że z SM można żyć to zaraz we wszystkich tchnie ducha i staną na nogi. Tylko że ja ledwo stałem na swoich nogach nagrywając tego spota, tego nie widać bo trwa kilkanaście sekund. O tym mogą powiedzieć realizatorzy i twórcy. Dodatkowo zostałem wiele razy posądzony że jestem zdrowy i dlaczego takiego człowieka wzięto do spotu ?? Finał ??????????????????? Zostałem sam ze swoim problemem. Byłem naiwny że można coś zrobić dla ludzi i dla siebie. I proszę mnie nie pytać jak walczyć bo teraz już sam nie wiem.

  CZERWIEC

  sobota 1 czerwca 2013

Za dwa dni będę w Dąbek pod Mławą na wywalczonym turnusie rehabilitacyjnym SM. Do tej pory miałem nadzieję że otrzymam pomoc w leczeniu od ………. no właśnie nie bardzo wiem od kogo – od państwa polskiego ??? No tak, nie jestem weteranem 🙁 – cieszyć się czy martwić ???????? Sam nie wiem.

protestkoniec kopia  apel kopia

  niedziela 2 czerwca 2013

Nie jest dobrze, wszystko mnie boli a najbardziej nogi. To takie rwanie nerwo bólowe powiązane z łaskotaniem. Ciężko to wytłumaczyć, ogólnie mówiąc to tzw „nycie”. A jutro rano mam jechać hmmmm, może przejdzie.

 apel kopia protestkoniec kopia

  poniedziałek 3 czerwca 2013

Dąbek koło Mławy. Nie jest dobrze, sytuacja jutro się wyjaśni. Widać komercję wszędzie i człowiek się już nie liczy.Tylko kasa.

apel kopia protestkoniec kopia

  wtorek 4 czerwca 2013

Czytając informacje, przeglądając internet stwierdzam że coraz mniej podoba mi się kraj za którego oddałem pół życia i prawie całe zdrowie.  A gdyby przyszło mi za niego walczyć, zrobiłbym to do ostatniej kropli krwi. A tu niestety kraj zaczyna popadać w jakiś szaleńczy absurd „życiowo-finansowy”. Na każdym kroku straszony jestem jakimiś swego rodzaju paranoidalnymi pomysłami w jakimś zwidzie. Jako chory mam jedno pełne prawo. Prawo cierpieć, skomleć i finalnie umierać. Tylko że choroba niestety jest ślepa i bierze kogo popadnie. Szkoda tylko że nigdy się nie dowiemy że w końcu jacyś przygłupawi decydenci są chorzy i potrzebują pomocy. Ale nie sądzę żeby takich ludzi cokolwiek nauczyło. Beton pozostanie zawsze betonem. Finalnie chyba wolałbym już żyć w innym kraju ale bardziej normalnie niż w tym pogiętym polandzie.

http://www.fakt.pl/Chorzy-korzystajacy-z-pomocy-fundacji-zaplaca-podatek,artykuly,214375,1.html

Zacząłem turnus rehabilitacyjny w Dąbek koło Mławy. Pierwszy w tym roku. Obawiałem się że nie pojadę ze względu na brak funduszy ale jakoś się udało. Totalnie inny klimat a tylko 200 km od Malborka. Do południa gorąco i parno, po południu burze i totalne ochłodzenie.

 protestkoniec kopia  apel kopia

  środa 5 czerwca 2013

Kolejny już trzeci dzień w Dąbku. Chciałbym napisać coś naprawdę pozytywnego o tym ośrodku, ale zabijcie nie mogę, oj … jest jeden – konie (hipoterapia) szkoda tylko że dwa razy w tygodniu 🙁 ale to jest super. Reszta może się jakoś ułoży bo na razie to organizacyjna hmmmmm. Oprócz tego czasami zaglądam w niektóre zakamarki neta. No i krew mnie zalewa jak czytam takie wywody http://carbomedicus.pl/eksperci-dobrze-leczac-chorych-na-sm-dajemy-im-szanse-na-normalnosc-neurologia-vt34120.htm

Ludzie !!!!!!!!!!! Najpierw to trzeba zacząć od leczenia i o tym mówić a nie pierdakać że jak się wcześnie i dobrze zacznie leczyć to można być normalnym. W Polsce nie ma leczenia SM a cała reszta to hipokryzja do kwadratu. Trzeba zacząć mówić o leczeniu bo ppańpstwo odmawia nam leczenia w 97%. I to jest problem. Może by tak zrobić kampanię na temat braku leczenia SM a nie walki i bicie głową w mur.

apel kopia  protestkoniec kopia

  czwartek 6 czerwca 2013

Czwarty dzień pobytu w Dąbku i dopiero pierwszy dzień jako takiej rehabilitacji 🙁 Mam coraz bardziej mieszane uczucia, tak jakoś są tu dziwne zwyczaje albo mi się zdaje buu. Czas pokaże czy jest sens tu zawitać ponownie w przyszłym roku ?? Modlę sie tylko o to żeby przyjechać samochodem a nie na wózku 🙁

protestkoniec kopia   apel kopia

piątek 7 czerwca 2013

Musiałem przyjechać do domu bo uwierzcie mi, ciężko byłoby wytrzymać tam dwa dni bez rehabilitacji. Szczere pole i nigdzie nie można pójść zresztą sami zobaczcie

dabek

A ponieważ dziś grają z Mołdawią to przynajmniej zobaczę mecz bo tam trudno dopchać się do TV 🙁 Oglądane są niestety „dziwne seriale”

No to trzymamy kciuki za naszych i oby znowu nie było „NIC SIĘ NIE STAŁO” 🙂

apel kopia  protestkoniec kopia

Po obejrzanym meczu stwierdzam – brak słów 🙁

sobota 8 czerwca 2013

Dzisiaj w godzinach wieczornych licznik przyjął taką właśnie cyfrę. Przypadkowo trafiłem i zanotowałem 🙂 Dziękuję za czytanie, zainteresowanie i odwiedziny.

2013-06-08_221836

wtorek 11 czerwca 2013

Zacząłem terapie rezonansem stochastycznym. O efektach pewnie będę mógł napisać później.

http://www.fizjoterapia-med.yoyo.pl/med/rezonans.html

protestkoniec kopia  apel kopia

sobota 15 czerwca 2013

Byłem zmuszony przyjechać na weekend do domu. W drodze spierdzielił mi się samochód 🙁
Ledwo dojechałem – ciekawe jak i kiedy wrócę do Dąbek bo przecież zostało połowę turnusu i moje rzeczy.
Jak nie urok to sraczka.

środa 19 czerwca 2013

Na tym zadupiu neta trzeba trafić 🙁
Odzyskałem ale jest już za późno. Jutro może trafię okienko 😉

apel kopia       protestkoniec kopia

czwartek 20 czerwca 2013

Dobiega koniec 3 tygodnia turnusu rehabilitacyjnego. Właśnie nastąpiło zmęczenie „materiału”. Przede mną jeszcze tydzień a mi brakuje sił. Wieczorem postaram się napisać jak widzę zależność pomiędzy rehabilitacją a lekami. Zapraszam.

Na szczęście trafiłem chwilowo w neta

Z mojego niedługiego chorowania w stosunku do innych chorych można powiedzieć że się wymądrzam ale………..moja postać choroby, podane leki oraz częsta rehabilitacja stwarza pewien obraz. Otóż powiedzenie że rehabilitacja załatwia wszystko a lek farmaceutyczny to świństwo to bzdura !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
W stwardnieniu rozsianym żadna rehabilitacja nie załatwi człowiekowi komfortu ruchu i samopoczucia !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Jeżeli chory w zależności od stopnia choroby nie zostanie odpowiednio leczony, odpowiednim lekiem a będzie mu podawana niby zdrowa żywność i ćwiczenia to na krótką metę bo finalnie cała reszta to psu na budę.
Jak czytam te wywody na FB i ogólnie w necie że taka dieta to uzdrawia, to zaczynają mi się wzbudzać końcówki nerwowe. Ja chcę zobaczyć taką osobę która przyjeżdżała na turnusy rehabilitacyjne do Dąbka lub Bornego, była zdiagnozowana na SM i po stosowaniu diety cud potwierdzili jej lekarze że jest zdrowa. Wtedy niech się pochwali co tak na chorobę zadziałało.
Nie wierzę w żadne uzdrowienia SM.
Trzeba sobie zdać sprawę że na to cudownego środka nie ma. Są osoby które są chore i czują się dobrze, są takie co czują się tak sobie i są osoby które czują się do dupy. Sama rehabilitacja i dieta tego nie poprawi. W każdym przypadku musi być podany odpowiedni lek który jest w stanie powstrzymać postęp a przy odpowiedniej diecie i ćwiczeniach rehabilitacyjnych będzie się polepszać i wzrastać samopoczucie.

Piszę tak bo widzę po sobie jak to się przedstawia. Jeszcze półtora roku temu jak dostawałem lek i się rehabilitowałem to spodnie wkładałem na stojąco, sznurówki wiązałem normalnie. Minęło 1,5 roku bez leku ale cały czas się rehabilituję, utrzymuję dietę i co ??????????????
I spodnie wkładam na siedząco a sznurówki zawiązuje z trudem.
Czy jeszcze coś jest do dodania ??????????

„Nauczycielka mojej córki dostała niedowładu jednej strony, lekarze stwierdzili jej typowe objawy SM. Kobieta była załamana. Dostosowała się do zaleceń typu – nie denerwuj się bez sensu, wycisz, pij to i tamto a jak się pogorszy to przyjdź to wtedy coś pomyślimy. Po 3 miesiącach objawy ustąpiły, zaczęła czuć się normalnie. CUD wyleczyła się. Tylko że to była nerwica a nie SM. Taka mała pomyłka”
Przykład bardzo skrócony, ale takie są właśnie przypadki wyzdrowień z SM.

Dlatego też tak bardzo zależy mi na leku, który powstrzyma ten postęp choroby a rehabilitacja pozwoli na większy ruch.

Być pozytywnie nastawionym do życia, to jedno. Stać w szambie po usta i pokazywać że wszystko jest OK to drugie.
Mieć dostęp do leku i cieszyć się rodziną to trzecie.

Następny mój wywód to jak się przedstawia cena leczenia do latania.

 protestkoniec kopia                apel kopia

 

sobota 22 czerwca 2013

Właśnie dzisiaj pojawił się nowy ciekawy temat, ale jednak napiszę o zapowiadanym leczeniu a później napiszę o „nowości”.

No to tak, ostatnio pojawiły się pytania do mnie dlaczego nic się nie dzieję z moją sytuacją i leczeniem  skoro robię tyle szumu ??? Odpowiadam – NIE WIEM. Sądzę że moje byłe wojsko za przeproszeniem gówno to obchodzi. Wystarczy spojrzeć na daty wpisów, ja tu nic nie kręcę, jest jak widać. Piszę proszę i jak groch o ścianę. Wychodzi na to że zarówno MON jak i DSP figę to obchodzi.
Ale do rzeczy.

Moje leczenie specyfikiem Gilenya kosztowałoby około 250 000 złotych. Dużo. Dla większości obywateli to bardzo dużo.

W moim życiu przepracowałem, poświęciłem się dla Ojczyzny i przelatałem przez ponad 20 lat około 1500 godzin na samolotach odrzutowych. W latach 90-tych godzina lotu na MiG-u wahała się w granicach 50-60 tysięcy złotych. Po roku 2000 ta cena zaczęła rosnąć i w okresie latania na MiG-29, koszt godziny lotu to około 100 000 złotych. Można więc powiedzieć że średnia cena godziny lotu kształtowałaby się w granicach 85 000 złotych. Pomnożyć to przez ilość godzin wychodzi ( 127 500 000 )

127 milionów 500 tysięcy złotych. Tyle mniej więcej zainwestowało państwo i MON w moje szkolenie.
Abym w razie konfliktu (wojny) mógł stanąć w obronie Naszej Ojczyzny. W obronie nas wszystkich.

Zdarzyło się nie raz że lot należało przerwać, wypalić paliwo i lądować.
Teraz jak zachorowałem i potrzebuję pomocy od tak wielkiego mocodawcy jak MON, DSP to nastała cisza jak po śmierci organisty.
Okazuje się że zabezpieczenie swojego pilota w leczenie ich przerasta, w dobie tak bezsensownego wydawania (nie koniecznie lotnictwo) pieniędzy przez MON nie stać ich na lek dla „swojego” człowieka.

Wstyd

apel kopia       protestkoniec kopia

 

niedziela 23 czerwca 2013

Zanim wyjadę do Dąbka to wstępnie umieszcze coś nad czym później trochę popiszę. Sprawa jest poważna bo chodzi o zdrowie i cudowne wyzdrowienie z SM. Wspomniałem o takim przypadku 20 czerwca ale tamto była pomyłka do której się przyznano i wielkiego rajwachu z tego nie było. Natomiast tutaj kobieta która spotyka się z chorymi opowiada im rzeczy oczywiste, pisze jakieś banalne książeczki które są kupowane przez chorych i jednocześnie jest im wmawiane że ta pani WYZDROWIAŁA uhhhh. Dotarłem do niej i zapytałem o wyzdrowienie. Wiele się mogłem spodziewać ale tak wykręcających odpowiedzi niestety nie 🙁
Zresztą sami poczytajcie konwersację z tą Panią. A zaczęło się od tego maila:

2013-06-22_090111

 wychodzi na to że ta teoria niektórym osobom bardzo pasuje ale dlaczego ?????????????

Ostatnimi czasy takie i inne maile otrzymywałem ale podchodziłem do tego w miare spokojnie. Aż tu nagle czytam i nie wierzę własnym oczom – jest kobieta, polka, która wyzdrowiała z SM !!!!!!!!!!!!!!!!
Bożeeeeeeeeeeeee pomyślałem – nareszcie !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hurrrrrraaaaaaaaaaa, muszę znaleźć i dokładnie się dowiedzieć co trzeba zrobić aby chociażby zbliżyć się do wyzdrowienia. No, kto jak kto ale ta kobieta chyba mi powie skoro wyzdrowiała.
Zacząłem szukać i umieściłem pytanie z obrazem maila na profilu o SM na FB. Ktoś coś napisał ale nic szczególnego. Aż tu nagle odzywa się kobieta i mówi (pisze) że to Ona 🙂
Jakie było moje szczęście że udało mi się z Panią Beatą skontaktować. Zadałem bardzo oczywiste pytania. Pani owszem mi odpowie ale na jej stronie internetowej. Najlepiej na ucho – pomyślałem. Wyczułem jakieś dziwne mrowienie w plecach i zacząłem drążyć temat. W dalszej części rozowy takiego krętactwa się nie spodziewałem.

Dzisiaj coś mnie tknęło i postanowiłem zapisać tę konwersację jako zrzuty ekranu a kilkanaście minut później Pani Beata oznajmiła że wykasowała wszystkie swoje wypowiedzi i nazwała mnie człowiekiem „niekulturalnym”. Upsss, a to dopiero ambaras.
Pani jako były farmaceuta, mieszkająca w niemczech, jeżdżąca po Polsce i wygłaszająca prelekcje, wydająca książki o witaminach i cudownym jedzeniu, opowiada ludziom jak wyjść z choroby.
Ja osobiście jestem za, każda wiedza jest potrzebna ale dlaczego tak bardzo z uporem maniaka nie chce się wypowiedzieć na temat swojego wyzdrowienia ?????????
Wstyd, niepolityczne, niezgodne z wyznawaną teorią ????????

Zaczynam zauważać niezdrowy układ wśród chorych. Jedni drugim chcą coś wmówić.
Ja bardzo szanuje Panią profesor Woyciechowską, za wiedzę i informację. Pisze, wygłasza itd. Choruje długie lata i jeszcze z choroby nie wyszła choć dobrze się trzyma jak na osobę nie biorącą leku. Nikt z nas nie wie co Pani profesor stosuje w ameryce bo kto miałby to wiedzieć ??????

A tu obiecana rozmowa na FB którą zapisałem przed skasowaniem przez Panią Beatę.

Tę bardzo ciekawą konwersację na temat wyzdrowienia proszę przeczytać bardzo dokładnie.

1  2  3

4    5    6

7    8    9

10   11    12

13

 Zdaję sobie sprawę że występuję przeciwko jakiemuś „większemu” ( ośmieliłem się – jak mogłem ??) ale dlaczego ta Pani nie chce powiedzieć prawdy i podzielić się z chorymi ??????????

Sprzeczność interesów ???????????????

Ja i inni chorzy oczekiwaliby pewnie jakiegoś wyjaśnienia.

A chciałem się tylko dowiedzieć jak wyzdrowieć 🙁

Uuuuuuuuu z ostatniej chwili, wyłażą niezłe smrodki z tej oto „debaty”.
Ale to ja miałem rację 🙂

Otóż tak to wykorzystywane są informacje o wyzdrowieniach dla chorych. A chory zrobi prawie wszystko.
Jakie to małostkowe. Życie 🙁

14

 To już chyba wystarczy i wieńczy „kłótnie” o wyzdrowienie. Jak nie wiadomo o co chodzi to wiadomo że o $.
Tylko dlaczego na chorych ???????????????

poniedziałek 24 czerwca 2013

 Przedstawiam Wam terapeutę Romesa
Uwielbia trzy rzeczy
1. wiadro owsu
2. pozować do zdjęć
3. galop po dziczy

Nie cierpi pracować 😉

Czyli prawie statystyczny polak

romes1    romes2

 romes3

 

wtorek 25 czerwca 2013

Dopóki oddycham będę walczył o lek. Jeszcze mam co powiedzieć 🙂

2013-06-25_095708

 

środa 26 czerwca 2013

W 1987 roku było nas na początku ponad 3800 kandydatów do Dęblina.
3 miesiące badań kwalifikacyjnych.
Przyjęto około 120 osób.
Skończyło szkołę w 1991 roku 68 osób.
W tym 41 pilotów.

Pięciu kumpli już nie ma 🙁

Promocja91_blog

ś.p. Andrzej Tkaczyk – zmarł

ś.p. Jacek Trzciński – zginął w katastrofie TS-11″ISKRA” w Bydgoszczy

ś.p. Arkadiusz Majer – zginął w katastrofie W-3 „Anakonda” w Zatoce Puckiej

ś.p. Dariusz Mikołajczyk – zginął w katastrofie MiG-21″bis” na poligonie w Nadarzycach

ś.p. Paweł Zdunek – zginął w katastrofie samolotu CASA w Mirosławcu

 

 apel kopia

 

czwartek 27 czerwca 2013

No i dobiegł końca mój pobyt w Dąbku. Muszę powiedzieć że ośrodek bardzo fajny i przyjazny chorym.
Ale jest na takim zadupiu że po prostu aż niemożliwe, no ale na pewno są tego dobre strony. Sama rehabilitacja jest bardzo fajna i zróżnicowana. Cudów co prawda nie oczekuję aczkolwiek hipoterapia na koniach mnie poprawiła. Drugim nowum dla mnie jest rezonans schotastyczny tylko mało jest na nim zabiegów.

A co do bytu ciała i ducha to totalny brak telewizji – odchamiłem się zupełnie. Zero oglądania telewizji. Miałem radyjko które odbierało najepiej tylko dwie stacje. Rydzyka i RMF Maxxx. Tego pierwszego jakoś nie bardzo mi się słuchało no więc słuchałem RMF. Po czterech tygodniach słuchania stwierdzam że jest to taki szmatławiec do słuchania jak inne media do czytania. Miałem wrażenie że słucham jednej i tej samej płyty przy otwartych drzwiach sąsiadów. Cały czas wkoło wojtek naokoło komina jedno i to samo że aż się niedobrze robiło a zmieniały się tylko informacje.
No ale już do domciu na swoje łóżeczko. Efektów samych zabiegów i rehabilitacji będę wygladał dopiero gdzieś za dwa tygodnie. Na dzień dzisiejszy jestem zmęczony ale totalnie wyciszony.
Dziękuję wszystkim którzy przyczynili się do tego turnusu rehabilitacji.

2013-06-25_095708                     apel kopia

 

sobota 29 czerwca 2013

Szczęście w nieszczęściu, tak można nazwać wczorajsze popołudnie i mój powrót z Dąbka. Wracałem kilka godzin a normalnie jedzie się niecałe dwie 🙁
Skiepścił mi się samochód a na szczęście skończyło się dobrze a mogło pachnieć wypadkiem buuuuuu. Ale wróciłem cało i bez szkód oprócz samochodu. Niestety z tego powodu dzisiaj nie mogłem być w Świdwinie na pokazach lotniczych. Ubolewam strasznie bo nastawiłem się być jak w tamtym roku, a tu dupa 🙁
Małe zastępstwo na żywo było w necie na pokazach w Austrii. Chociaż tyle 🙂

pokazairpower

 

 

  Lipiec 2013

 

sobota 6 lipca 2013

Tydzień po turnusie. Samochód zrobiony 🙂 Niestety będzie mnie to kosztować pewne oszczędności, no cóz samochód ważniejszy. To moja możliwość poruszania się. Już troszkę odpocząłem fizycznie. Teraz czekają mnie nowości i niekoniecznie przyjemne. Będzie egzamin dla psychiki 🙂

Co dalej z leczeniem ??
Hmmmmmm co niektórzy obiecujący pomoc – nagle się zapadli i nawet nie odpowiadają na maile 🙁
Odpowiadając na pytanie – nie wiem co dalej. Wyszło na to że obiecanki cacanki.
Jak tylko nastąpi cudowne uzdrowienie ludzi resortu to niezwłocznie o tym napiszę i pochwalę.

Chciałbym też tych ludzi z Krasnegostawu, którzy odwiedzają mojego bloga, bardzo serdecznie pozdrowić, podziękować za odwiedziny i jak niedługo będę w Krasnymstawie to pewnie się spotkamy i porozmawiamy 🙂

apel kopia    protestkoniec kopia    2013-06-25_095708

 

poniedziałek 8 lipca 2013

 2013-07-08_185746

Niech mi ktoś wytłumaczy, za co gościowi dali ten medal ??????? No za co ?????????

Ja służyłem przez ponad 20 lat Polsce i nie chcą mi dać leku a ten kurwa za nic dostał złoty medal. Wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr………….

Wstyd, warcholstwo, kołtuniarstwo, małostkowość i włazidupstwo 🙁

Aż ciśnie się na usta jak jesteśmy traktowani przez amerykanów a tu włażenie w dupę bez wazeliny. Brak słów.

Potrzebujący były pilot wojskowy w porównaniu z tą sytuacją to kropla w morzu – ja o tym wiem ale dopóki żyję to nie dam za wygraną i nie odpuszczę.

 2013-06-25_095708           /p         protestkoniec kopia

 

wtorek 9 lipca 2013

W ostatnich kilku latach byłem jak pewnie wielu z Was abonentem  orange.
Już w trakcie po paru tygodniach żałowałem.
Finalnie okazało się dopiero po zakończeniu umowy że to jest totalne dziadostwo.
Zrezygnowałem, wywiązałem się w 100% z umowy a te gnomy za zdjęcie kodu zabezpieczającego z telefonu chcą jeszcze 75 złotych. Co za warchoły.

Dziadostwo, dziadostwo i jeszcze raz dziadostwo. Pomioty TPSA 🙁

Nie wiązać się z nimi i uciekać jak tylko możecie.

 

sobota 13 lipca 2013

Zmieniłem położenie, po przejechaniu 540 km stwierdzam że jestem „okołorzutowy”, mam problem z nogą a przyjechać musiałem 🙁
Jeżeli w najbliższym czasie nie otrzymam leku to będzie źle.

2013-06-25_095708  apel kopia

 

poniedziałek 22 lipca 2013 – kiedyś to była data 🙂

Witam po dłuższej przerwie. Oprócz coraz gorszego samopoczucia, są niestety tacy którzy dbają o to żeby było coraz gorzej. Zmuszono mnie i moją rodzinę aby przemieścić się o prawie 600 km. Stres, nerwy, przejechana odległość zaowocowało rzutem 🙁
Do niedawna pogarszało się bardzo delikatnie i choroba prawie stała w miejscu, teraz widzę że ruszyła. Bez leku nie dam rady i nie pomoże mi tu żadna rehabilitacja i cudowna dieta.
Muszę mieć podany lek, jeżeli nie to w niedługm czasie siądę na wózek 🙁

 m-k1   k-m2

 Trasa zapisana dzięki systemowi yanosik

 

wtorek 23 lipca 2013

 apel kopia               2013-06-25_095708

 

środa 24 lipca 2013

Rzutów ciąg dalszy 🙁
Oprócz pogorszenia nogi i chodzenia, rzuciło mi się na mowę i głos. Tak już jest w moim przypadku i w tej chorobie.
Moja walka o leczenie już jest coraz marniejsza. MON i DSP do których się zwracam o pomoc ma mnie gdzieś i nie interesuje ich aby mi pomóc 🙁
Teraz już nawet nie odpowiadają na maile i prośby. Jakie to warcholskie i małostkowe.

2013-06-25_095708                apel kopia

 

piątek 26 lipca 2013

Temperatura lekko wzrosła do 29 stopni 🙁 i jest za bardzo „komfortowo termicznie” a w moim przypadku mówię że mnie „pospinało”. Ruchy stały się o wiele wolniejsze i mniej precyzyjne. Niektórych czynności nie można wykonać wcale. Źle się chodzi i źle czuję, no ale co tam dla urzędników NFZ i tak jestem zdrowy.
Dzisiaj kolejna dawka miesięcznych specyfików i najazd kurierów do mnie – apteka prawie 300, suplementy ponad 300, witaminy ponad 200. Koniec miesiąca i zetknął się koniec z końcem, hmmmmm a tu jeszcze trzeba przeżyć 10 dni 🙁 No ale na cóż by człowiek wydawał pieniądze jakby nie choroba.
Dla wszystkich którzy mają problemy trawienno-jelitowe zapraszam do działu „walka z chorobą” tam zamieściłem  fajny na to sposób, zasłyszany od lekarza z duszą człowieka. Polecam.

A tak na koniec małe pytanko – cóż warta jest przysięga ????????? (w jedną stronę ??)
Ja się z niej wywiązałem.
A państwo polskie ??????????

Teraz przysięgają następni, następni do golenia 🙁

2013-07-26_143929

 

niedziela 28 lipca 2013

Lubię czasami obejrzeć newsy z Jarkiem Kuźniarem bo jest bardziej niż inni realny i apolityczny. Trochę szalony ale prawdziwy. Kiedyś w programie porannym ogłosił aferkę z mięsem dla wojska a pan minister od wojska natychmiast zajął się tą sprawą.
Hmmmmm
Dzisiaj pokazał zdjęcie z Helu po byłej jednostce i zwrócił się na twitterze do pana ministra od wojska żeby pomógł 🙂

BQPZZ4LCYAAoMiq

Ha, a pan minister od wojska po godzinie obiecał pomoc hurrrrraaaaaaaa !!!!!!!!!!!!!!!!!!

Jaka niebywała prędkość reakcji godna podziwu

2013-07-28_102511

Ja już proszę pana ministra i nie tylko, kilkanaście miesięcy – i co ?????? I nic 🙁
Dobry pan minister, troszczy się o mury byłej jednostki a człowiek dla niego to wyrobnik.

Panie ministrze czy MON mi pomoże ???  Czy muszę być dzieckiem afganistanu aby liczyć na pomoc ???

 apel kopia

 

poniedziałek 29 lipca 2013

 

Poniedziałkowy ciąg dalszy załatwiania pomocy dla budyneczków na Helu przez pana ministra od wojska. Nawet będzie z tego raport 🙂
No o pieniądzach już nie wspominam.

Wniosek jest taki –> muszę jakoś przekonać Jarka Kuźniara żeby o mnie wspomniał ministrowi Siemoniakowi bo prośby do tej pory nie skutkują albo jakiś „tołdi” je wyrzuca 🙁

2013-07-29_153334

 

Sierpien

 

 

piątek 2 sierpnia 2013

Takie moje marzenie –> gdyby każdy z odwiedzających pokazy przeznaczył tylko 2 zł na moje leczenie to mógłbym otrzymać lek przez 2 lata.

 2013-08-02_104344

Oj chyba mi temperatura czaszkę przygrzała 🙁
Ale wiem jak ją schłodzić 🙂

fb

 apel kopia

 

wtorek 6 sierpnia 2013

Zaczęły się dziać różne dziwne rzeczy, czuję przez skórę że dobre chęci obrócą się przeciwko mnie 🙁

Obym nie miał racji

piątek 9 sierpnia 2013

 

Wczoraj był szczególny dzień. Upał, a ja musiałem pojechać na rehabilitację. Wszystko działo się jak zawsze, droga z Malborka do Jantaru o dziwo była w miarę pusta.
Powrót za to był szczególny.
Już prawie na miejscu bo w Malborku chciałem wyprzedzić TiR-a. Ten niestety nie widząc mnie zjechał na mój pas szlifując mi całą prawą stronę i ją masakrując, ale oprócz tego zepchnął mnie na chodnik z wysokim krawężnikiem uszkadzając lewą stronę i coś pod spodem. Jeszcze nie wiem co dokładnie 🙁 Najśmieszniejsze jest to że gość kiedy przyjechała policja kierowca tira szedł w zaparte że to moja wina i prawie by mu się to udało gdyby ……… no właśnie, miałem uruchomioną kamerę i całe zajście zostało nagrane. Samochód zniszczony ale po obejrzeniu przez policję nagrania, moja niewinność stała się nie do podważenia,  kamera uratowała mnie przed utratą kilku tysięcy złotych i punkty z mandatu. Gość się zdziwił.
A ja ???
Dzięki Bogu cały, samochód może się wyklepie.

Kupujcie i montujcie kamery, one wyjaśniają wiele spornych sytuacji i pomagają.

tir1 tir2 tir3

tir4 tir5

Sam filmik umieszczę niedługo na YT bo najbardziej przerażające są efekty dźwiękowe.
4 zdjęcie pokazuje ile musiałem uciekać na lewą stronę.

A teraz niestety w dalszym ciągu DSP będzie musiało się ze mną męczyć. Bo to co robi DSP z moją osobą jest żenujące 🙁
To opiszę trochę później, bardzo ciekawe ale smutne.

sobota 10 sierpnia 2013

Sobotni poranek przyniósł mi wielką nadzieję i wiarę. 🙂

Zastanawiam się od czego zacząć ??
Nie chcę aby ktoś źle zrozumiał moją intencję walki o pomoc a później powiedział że coś odrzucam.

Otóż walczę, proszę, błagam o pomoc medyczną a przede wszystkim lek. A co robi DSP ??? Wysyła pismo do jednostki w Malborku aby objął mnie swoją opieką tamtejszy psycholog a gdybym potrzebował transportu na rehabilitację to jednostka i tamtejszy dowódca udostępni mi służbowy pojazd.
Znając tego dowódcę, przez następne 3 lata piał by z zachwytu i kazał się całować po rękach za „pomoc”.
Nie odmawiam ale ja nie potrzebuje psychologa a DSP niech podejdzie do sytuacji poważnie a nie po łebkach, na zasadzie „zróbcie coś z nim”. Jest jeszcze kilka rzeczy z owej jednostki które się nie nadają do napisania i przytoczenia w necie ale źle to świadczy o was panowie. (jeżeli któryś z was to przeczyta) Weźcie sobie to do serca.

Pisząc dalej o walce – wystarczy cofnąć się parę dni i przeczytać jak starałem się do Pana Siemoniaka dotrzeć i zwrócić uwagę na powagę sytuacji.
W końcu coś drgnęło i nastąpił zwrot z odzewem. Stało się to dzięki twitterowi.

Otóż Pan Minister Siemoniak odpisał mi tak i trzymam go za słowo honoru

2013-08-10_083039

Publiczna deklaracja pomocy przez ministerstwo MON nastąpiła

Teraz jestem pewny że problem trafił do Ministra a nie do szuflady, chciałbym podziękować Pani Anecie Stępień z organizacji weteranów za poparcie mojej sprawy w ministerstwie.

 Każdy ma prawo do walki o własne zdrowie, ja to robię. Co prawda nic nie ma na pewno ale staram się. Dziękuję wszystkim wspierającym i pomagającym mi w walce.

Na koniec chciałbym zaapelować do wszystkich którzy myślą że cała walka to walka o pieniądze. Otóż NIE. Nie walczę o pieniądze tylko o lek i dostęp do niego.

 

Dowód na to że jestem ulubieńcem Pana ministra 🙂

 dodane

 

środa 14 sierpnia 2013

Jutro wielkie święto

Święto Wojska Polskiego

Przez długie lata marzyłem aby tak je obchodzono.

Doczekałem się, szoda tylko że w takich okolicznościach.

Ten rozkaz mówi o heroiźmie polaków, doceńmy to !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

999423_505809646164933_1370464709_n

 

wtorek 20 sierpnia 2013

Dzisiaj odwiedziłem malborski urząd miejski celem złożenia wniosku o wyrobienie dowodu osobistego z powodu utraty ważności. Uważam to za idiotyzm, powinno się zmienić dowód ale po 65 roku życia a nie od tak sobie bo minęło 10 lat. No ale trudno. Najgorsze jest to że zaliczyłem wywrotkę w gabinecie bo zaczepiłem o próg. Troszkę im narozrabiałem 🙁
Niestety coraz częściej mi się to zdarza a idąc boję się że się przewrócę. Potrzebny mi lek, inaczej pożegnam się z chodzeniem.

apel kopia

 

sobota 24 sierpnia 2013 – Air Show Radom

as

niedziela 25 sierpnia 2013 – Air Show Radom

poniedziałek 26 sierpnia 2013

No i po AS
No cóż impreza „pogodowo” wyszła super.
Podziękowania dla pasjonatów lotnictwa za zdjęcia z pokazów. Tyle przynajmniej można zobaczyć. W tym roku można było zaobserwowoać że organizatorów ogarnęła mania zarobku.
Niezauważalnie obeszło się bez zaproszenia i pokazania F-15 i F-18 – dlaczego ?????????????
Po co tyle zleciało się F-16 ?????????
Widać jak daleko jesteśmy za murzynami chcąc jednocześnie pokazać jacy to z nas kozacy.
Dwa lata temu był przynajmniej jakiś przekaz internetowy gdzie można było byle jak ale obejrzeć w domu a w tym roku ??? Dwa lata temu były wcześniej w TV jakieś zwiastuny o AS itd. A teraz ??? Hmmmmmm jakby nie net i FB to można by się było minąć z terminem.
Hahaha myślałem że może coś podpatrzą z „airpower” z Austri i postarają się pokazać w necie. Niestety zaściankowość w naszej armii jest straszna. Jeszcze bardzo dużo nam brakuje do pokazów europejskich. To taki nasz podwórkowy folklor.
A do wiwatu dali wodą i biletami 🙁
Wyszło jak w tym kawale „niesmak pozostał”

2013-06-25_095708

środa 28 sierpnia 2013

Wszystkiego najlepszego dla polskiego świata lotniczego

 swieto   jfdg

 

piątek 30 sierpnia 2013

Oprócz tego bloga jest jak wiecie jeszcze strona internetowa która powstała w 2004 roku

www.flyshark.republika.pl

 Dzięki tej stronie można było wtedy przeczytać co się dzieje z lotnictwem w Malborku, trochę zdjęć i innych informacji. Był czas kiedy mój były dowódca a obecny dowódca 22 bazy Dziadczykowski  kazał skasować tę stronę, nie skasowałem bo miałem swoje zdanie i nie pasowało to niektórym.
Później po zachorowaniu trochę musiałem zmienić sam temat ale niedużo. Dzięki uprzejmości administratora strony informacyjnej Air Show umieszczony został baner na stronie.

2013-08-30_201014

 Dzięki temu bardzo dużo osób dowiedziało się o mojej sytuacji. Bardzo za to dziękuję.
Ogólnie zawsze ktoś przychodzi i czyta oprócz chyba tych których proszę o pomoc bo niestety nie ma żadnej reakcji z ich strony na mój apel 🙁
Sierpień przedstawił się następująco statystycznie

stat1blog

 Szkoda tylko że tak równie gwałtownie spadło jak wzrosło 🙁

Aczkolwiek bardzo zapraszam również na www.flyshark.republika.pl

 apel kopia

 

 

  Wrzesien

 

czwartek 5 września 2013

Kiedyś jak mi wyciągnęli kamień wielkości śliwki z woreczka żółciowego, postanowiłem zaopatrzyć się w porządny filtr do wody. Nie jakaś tam brita lub inne badziewie.

Wszystkim i nie tylko chorym proponuje filtr do wody odwróconej osmozy. Są zestawy RO-6, 7, 8 i można je kupić w sklepach internetowych.
Ja mam RO-6 już kilka lat. Od dłuższego czasu zamierzałem o nim napisać ale jakoś tak się składało że nie wychodziło 🙁 Teraz jak słyszę coraz częściej o bakterii coli to aż mi się włos stawia na baczność.
Płyn zwany wodą może mieć wiele nieczystości w sobie których nie widać.
Jest specjalny przyrząd do mierzenia czystości wody który przez jakiś czas posiadałem i zrobiłem parę pomiarów.
Stan czystości płynu wyrażony jest w odpowiedniej skali.

Otóż płyn który wydalamy (mocz) posiada około 1400 punktów, jest naprawdę zanieczyszczony
Woda w kranie która płynie u mnie w bloku ma około 320 punktów
Woda mineralana żywiec wyświetliła 88 punktów

Woda z kranu (320) – po oczyszczeniu filtrem RO-6 ma 83 punkty.

Filtry nie przepuszczają żadnych bakterii ani metali ciężkich, jest zmineralizowana bo na ostatnim stopniu ma odpowiedni filtr mineralizujący. Czajnik który był używany 3 lata wyglądał jak nowy. Żadnego nalotu i kamienia.
Same filtry które się zmienia co kilka miesięcy kosztują 30-50 zł.
Filtr odwróconej osmozy zmienia się co 5-6 lat to koszt 180 zł ale uwierzcie mi to nie jest do porównania z żadną wodą.
Cały system filtrów wygląda tak i mieści się pod zlewem w kuchni

2013-04-02_133449

 DSC00261 DSC00262 DSC00263

Te dwa pierwsze są nierozbieralne i wymienia się komplet a to najgrubsze to właśnie osmoza

Tak wyglądają obudowa i same filtry po kilku miesiącach czyszczenia wody z kranu – po prostu syf że starch poyśleć że wlewamy to w siebie

os1 os3 P1050329

os2    os4

Tutaj trzy pierwsze wkłady, które normalnie są białe a te dwie niebieskie to osmoza nowa i obok osmoza używana.

Uwierzcie że naprawdę warto.

 

 2013-06-25_095708

 

środa 11 września 2013

Minął właśnie miesiąc od obiecanej pomocy Pana ministra Siemoniak.

2013-08-10_08303/a9

 Jestem jednak pełny nadziei że tą pomoc otrzymam, albo możecie od teraz nazywać mnie naiwniak/spaniem.

Ile jeszcze będą mnie zwodzić ????????  I tak wam tego nie odpuszcze !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

niedziela 15 września 2013

 I znowu minęło parę dni, ale nadzieja umiera ponoć ostatnia

Po pierwsze

mysl2

Po drugie

zapomniec

Po trzecie

apel kopia

Jak byłem potrzebny to było dobrze ???????
A teraz macie mnie w dupie ?????????????

Potrzebuje leku !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

środa 18 września 2013

Dzięki uprzejmości „Neuropozytywni”  zostałem zaproszony na debatę o sytuacji SM w Polsce do Sejmu RP.
Jestem bardzo ciekawy co mają do powiedzenia wysoko postawieni urzędnicy na temat dostępu do leczenia i rehabilitacji SM w Polsce. Po powrocie na pewno zdam relację.

 

 apel kopia

 

środa 25 września 2013

Po debacie „Oblicza polskiego SM”.
Przejechane 650 km, strata jednej opony, spalone kilkadziesiąt litrów paliwa. Trochę nerwów. Ale warto było.
Materiał w przygotowaniu.

 

  Pazdziernik 2013

 

wtorek 2 października 2013

 sytuacjasmwpolsce

 Prezentacja Pani Izy Czarneckiej 

 

poniedziałek 7 października 2013

selmajdebata

Wystąpienie profesora Selmaj

 

środa 9 października 2013

 apel kopia

Jakiś czas po tym apelu DSP przysłało telegram / fax do mojej byłej jednostki w Malborku. Tak, do tej samej w której odkryli niedawno aferę korupcyjną. W telegramie tym nakazane było rozpoznanie sytuacji i ogarnięcie mojej osoby przez panią psycholog 22 bazy. DSP nakazało zaopiekować się mną pod względem psychologicznym i logistycznym.

Problem w tym że pani psycholog nikt z pracowników 22 bazy nie chciał powiedzieć jaki jest mój adres zamieszkania. Jak już pani dowiedziała się gdzie mieszkam i zaproponowała pewnemu oficerowi aby udał się z nią do mojego mieszkania to usłyszała „niech tam pani nie idzie bo nie ma po co”. Jednak pani postawiła na swoim i przyszła. Rozmawialiśmy ponad 2 godziny. I od tej pory pani psycholog miała rozjaśnioną sytuację 🙂 o co chodzi.
Tak na dzień dobry zrozumiałem że DSP postawiła zrobić ze mnie wariata, a moja była jednostka chciała spełnić życzenie DSP i zawieźć mnie na turnus rehabilitacyjny tylko nie bardzo wiedzieli kiedy i czym. Znając „odwołanego” już dowódcę to po takim wyczynie kazałby się po rękach całować za udzieloną pomoc. O jakimkolwiek wsparciu finansowym nie ma mowy bo przecież lepiej te parę złotych zachachmęcić na korupcje. To okazało się bardziej priorytetowe.

Sytuacja ta stała się kuriozalna i śmieszna. Wygląda to tak,  „weźcie coś zróbcie z tym Matysiakiem”. No i wygłupiono się strasznie.

Jak widać po kolejnych posunięciach pan minister od wojska ma za nic ludzi. Liczy się tylko stanowisko. Zresztą nie chodzi tylko o ministra, tutaj większość jest warta jeden drugiego.

Jest pewien pułkownik w MON, który zarzekał się jak żaba błota że nie spocznie jak nie dotrze do pomocy dla mnie. Miałem nadzieję, bo znany i zaradny. Pomyślałem, pomoże. Minęło już kilka miesięcy. Teraz jak piszę do pana pułkownika to niestety cisza jak w kościele. Myślicie że się wstydzi ??? Nie sądzę.

To samo było z panią od ministra. Dzwoniła, rozmawialiśmy, byłem pełny nadziei że jednak pomoc będę miał. I co ??? I całe gówno.
Mogę się pocałować w dupę 🙁

Każdy mail jest bez odpowiedzi. Tacy są słowni.
Nasłali na mnie psychologa. Taka jest ich chęć pomocy.
Z lewej i z prawej strony dochodzą tylko informacje jak, gdzie i ile pieniędzy jest marnowanych a na pomoc człowiekowi nie ma. Faktycznie całe wojsko by zbankrutowało. Ale jak jakiś pułkowniczyna z dowództwa zachoruje to pomoc znajduje się natychmiast. Tego nie mogę zrozumieć i nie mogę się z tym pogodzić.
Żądam od wysokich władz odpowiedzi. TAK albo NIE.
Bo jak na razie to lawirują, a jak się mnie ktoś pyta czy mi odmówili to nie mam podstawy sądzić oraz mówić że nie. No bo żadnej odpowiedzi nie mam.
W wielkim skrócie tak wygląda sytuacja pomocy ze strony wojska i MON.

Nauczyli mnie walczyć. Jak mam zginąć to nie sam.

 

czwartek 10 października 2013

W taki oto sposób zwodzono mnie i robiono ze mnie głupka. Dawali bzdurne nadzieje aby tylko pokazać że coś w mojej sprawie robią a tak naprawdę nie mieli najmniejszej ochoty aby mi pomóc.

Rok temu napisał do mnie pewien pułkownik (znany między innymi z TV) i zoferował mi pomoc za wszelką cenę. Wręcz zapewniał mnie że jego honor mu nie pozwoli aby mnie zostawić w chorobie bez pomocy. Poruszył między innymi lekarza ze szpitala z Szaserów. Lekarz też czasami pokazujący swoją twarz w TV. Po wymianie kilku listów, pan doktor po stwierdzeniu że każdy jest równy w chorobie, zamilkł i do tej pory milczy. Pan pułkownik wtedy chwilowo zniknął a po jakimś czasie pojawił się na chwilę i ostatecznie wyparował. Nie odpowiada ani na listy ani na FB na żadną wiadomość 🙁

Kolejny epizod medyczny w wojsku to pewien pułkownik/generał lekarz. Po kilkunastu rozmowach telefonicznych, doprowadził do tego że profesor neurolog z Szaserów zgodził się ze mną zobaczyć. Ja, człowiek chory ale pełny wiary że może teraz w końcu coś – popędziłem do Warszawy na spotkanie z profesorem. Jechałem 370 km w jedną stronę żeby pan mnie zobaczył, stuknął w kolano, popatrzył w papiery, każąc wracać do domu i dzwonić do siebie za kilka miesięcy. No to ja głupek niestety zapierdalam z powrotem 370 km do domu.  Mając ze sobą rzeczy do szpitala bo przekaz był taki że być może będę leżał. Toboły, torby i inne ciągnę ze sobą.
To wszystko w jeden dzień 🙁
Po kilku miesiącach czyli na początku tego roku pan profesor oznajmił mi przez telefon że nie mam szans na leczenie. Skąd, dlaczego i na jakiej podstawie on tak stwierdził nie mam pojęcia. Jasnowidz ????????
Kolejny raz zostałem zrobiony w wała.

W między czasie toczy się epizod ministerialny, ponieważ pisałem pisma do ministra Siemoniaka i ponoć wie o mnie i coś w temacie pomocy robi. Wiem bo rozmawiam z pewna kobietą z ministerstwa która zapewnia mnie o tym.
Ponieważ nic się nie działo to postanowiłem poruszyć sumienie ministra poprzez twitter. Minister mi odpowiedział przytaczając sytuację ze szpitala z Szaserów.

2013-08-10_083039

Trochę mi ręce opadły ale pomyślałem że może jednak coś z tego będzie.

Po mijających kolejnych miesiącach stwierdzam że zarówno MON jak i DSP mają mnie w poważaniu. Człowieka w którego zainwestowali ciężkie miliony po prostu spuścili z wodą klozetową.

Dlatego też uważam że ludzie Ci są dla mnie niesłownymi lemingami. Nie to że nie potrafią pomóc – oni po prostu nie chcą pomóc. Oni teraz potrafią teraz robić tylko ble ble ble.

Wstyd panowie, wstyd !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

………

 

piątek 11 października 2013

Zwracam się do środowiska wojskowego

O przyjrzenie się traktowaniu personelu wojskowego pod względem medycznym.
Mój przykład i to co się dzieję w mojej sytuacji w nieszczęściu choroby może dotknąć każdego żołnierza.
 Chciałby abyście wiedzieli że arogancja wojska (generałów, pułkowników)  i władzy (ministra MON i podwładnych), która się objawiła w moim przypadku, jak  również medycyny będzie dotyczyć się Was wszystkich którzy zachorują na poważniejszą chorobę.
Arogancja i bezduszność tych ludzi przeszła wszelkie moje oczekiwania a afera korupcyjna właśnie w Malborku, w mojej byłej jednostce na wiele milionów złotych pokazała jak można kręcić i wyłudzać.

Pamiętajcie, że nie ważne jak bardzo będziecie zasłużeni dla wojska, jeżeli nie będziecie w żadnym dowództwie, nie będziecie mięli znajomości to nie będziecie mięli żadnej szansy pomocy.
Bo „lemingi” z wężykami oraz „tołdi” z gwiazdkami mają podopiecznych w dupie.
Minister natomiast jest skłonny natychmiast postawić nowy bunkier na Helu aniżeli pomóc człowiekowi.
W dobie wszechobecnego stresu, bezsensownego rządzenia i dowodzenia, trawienia państwowych pieniędzy, szerzących się chorób cywilizacyjnych, trzymania stołków pod dupą………pamiętajcie………oni sobie poradzą i leczenie sobie załatwią.
Szary żołnierz będzie kwilił o pomoc będąc uzależnionym od rodziny a pozostawiony sam sobie na pastwę losu. Właśnie to przerabiam jako były pilot samolotu MiG-29 i jestem tego przykładem.
Już nie musicie tego sprawdzać-popatrzcie na moją sytuację, tak będzie też z Wami.

Dowódco Majewski i ministrze Siemoniak, kiedy Was ruszy nieszczęście moje i tych ludzi którzy wcześniej służyli dla Kraju ???????????????????

 

wtorek 15 października 2013

Miałem coś napisać i zapomniałem co, może to i dobrze 🙁

 

środa 16 października 2013

We wtorek postanowiłem napisać do MON na twitterze

mon_twitter

Dzisiaj w środę otrzymałem odpowiedź.

Kolejna nadzieja, kolejna szansa

 mon_twitter1

 

Moja nadzieja jeszcze się tli

 

 

środa 30 października 2013

Miałem siedzieć cicho o czym napiszę później ale jak zobaczyłem tego newsa to mnie rozniosło po całym pokoju.
No kurwa żesz mać …………… to ja sobie flaki wypruwam, błagam MON i DSP o lek a tu, raz że nie chcą mi pomóc w pozyskaniu leku to „bucowi”, który zamieszany jest w aferę korupcyjną na kilka milionów złotych a którego minister Siemoniak zwolnił w trybie natychmiastowym, fundują pożegnalny locik za 100 000 złotych.

https://www.facebook.com/photo.php?fbid=661298690577735&set=a.343892012318406.88303.343504312357176&type=1&theater

Panie Ministrze i Panie generale Majewski – panowie się na to zgodzili i podpisali pod taką decyzją ??

No pięknie to o Was świadczy 🙁

Skandal i wstyd !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

 

 

  Listopad 2013

 

piątek 1 listopada 2013

 

Za 10 dni minie 3 miesiące jak Pan minister Siemoniak obiecał mi pomoc.
Jak na razie czekam i się dziwię.
Pozwolono wyrzuconemu z wojska pułkownikowi za korupcje i przekręty, zrobić „lot pożegnalny” za 100 000 złotych.
100 000 złotych na kogoś kto nie jest warty funta kłaków a minister z generałem zezwalają na locik za tyle tysięcy.

A ja nadal czekam na pomoc.

 

sobota 2 listopada 2013

 

 

Siła, Honor, Ojczyzna

Chciałbym podziękować Pani Anecie Stępień za akcję pomocy zorganizowaną przez profil

„Dzień Weterana – Szacunek i Wsparcie”.

A przede wszystkim tym którzy przyłączyli się do pomocy.
Wiele osób pisze w dopisku do mnie właśnie te trzy słowa „Siła, Honor, Ojczyzna” – abym się nie poddawał i walczył – szkoda tylko że nie mogą tego zrozumieć osoby z wyższych sfer rządzących.
Jednocześnie chcę napisać, przypomnieć i przeprosić wszystkich tych którzy odebrali lub odbierają – negatywnie moje niektóre wypowiedzi.
Jak to ujęła Pani Aneta w opisie plakatu, jest to wynik mojej determinacji i bezsilności w walce nie tylko z chorobą ale z przeciwnościami ludzkimi i urzędnikami. Jest to walka nierówna i wykańczająca człowieka. Jest to walka bardzo złożona i niewiele czasu mi zostało, choroba postępuje a ja nie mam już za wiele sił. Honor który mi powoli odbierają, możliwości leczenia, a równocześnie chwaląc się jak potrafią nasi generałowie i decydenci trwonić bez sensownie pieniądze podatników. Już wiele razy przytaczałem jak są wyrzucane pieniądze podatników a z drugiej strony „ich” obrona przed pomocą dla mnie staje się po prostu śmieszna, dlatego też przedstawiam do publicznej wiadomości jak strona generalska i ministerialna obiecuje i obiecuje a przez wiele miesięcy nic się nie dzieję.

Wiem że to co piszę jest niewygodne dla wielu i dlatego ostatnimi czasy kazano mi zamilknąć. To milczałem.

Jednakże widzę że nie mam już za wiele czasu na czekanie, patrzenie jak mydli mi oczy Pan minister i wysłuchiwanie obiecanek bo niestety nie stać mnie na to. Nie będę też patrzył bezczynnie jak odbierany jest mi honor oficerski. Będę o honor walczył nawet jeżeli miałbym stracić zdrowie.

Moja rodzina miała by do mnie wielki żal gdybym dał splamić oficerski honor i się poddać.

Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie i pomoc. Mam nadzieję że o mnie nie będziecie zapominać.

 

niedziela 3 listopada 2013

 

 Jeszcze raz bardzo dziękuję za tę akcję. Za jakiś czas pewnie będę mógł sprecyzować kto za tym stoi dokładnie bo nikt nie chce mi powiedzieć szczegółów. Jednakże są dobrzy i bezinteresowni ludzie. Dziękuję Wam kochani.

plakatpomoc

Jednocześnie moja sytuacja pokazuje ułomności systemu leczenia jak również podejścia wojska do swoich ludzi. Mam jednak wielką nadzieję że coś się w tym kierunku zmieni.

Potrzebujemy ludzi a człowiek jest w tym systemie najważniejszy. Szanujmy się wzajemnie i wspierajmy.

Moim marzeniem jest aby nikt więcej nie musiał być postawiony w takiej sytuacji i nie musiał prosić w ten sposób o pomoc.

 

sobota 9 listopada 2013

 

11listopad_

 Cieszmy się wolnością

 

Grudzien 2013

 Skutecznie mnie zakneblowano. Z tego też powodu mogę Wam tylko teraz złożyć wszystkim szczere życzenia na święta.

Ale sądzę że już niedługo przyjdzie moment i czas aby wszystko powiedzieć ponieważ poprzez to milczenie wiele ludzi jest w błędzie. Przyjdzie czas to wyjaśnić i wytłumaczyć moją ciszę.

 

 

 

 

12 Responses to Dziennik codziennik 2013

  1. `Witaj!
    Cóż mogę powiedzieć ..ech życie, łatwo nie jest i mówi to nie pilot, ale niezwykle przyjazny Tobie człowiek, rozumiejący doskonale jak to jest w tej chorobie. Pozdawiam! Wiktor

  2. Krycha says:

    a na tą kawę to możesz do mnie wpaść 🙂 ..toć to niedaleko…

  3. Krycha says:

    Smaczna i pewnie zdrowa bo jak nie słodzę kawy to ostatnio piję ją z…miodem…Pyszna!!! 🙂
    Cieszę się,że zająłeś się pisaniem…może szybciej Tobie to pójdzie niż mnie…bo ja siadam do pisania już od 2 lat i jeszcze nawet nie zaczęłam…Fotki na FB są super!!!Tak trzymać…zmienić temat całodziennego myślenia i choróbsko samo ucieknie!!!

    • admin says:

      Fotki to ciekawe zrzuty z filmów bo fotograf ze mnie jak koziej dupy trąba hehe. Co do pisania to sam nie wiem co mam robić, czy pisać pod książkę czy pod neta ??
      Zobaczymy.

  4. Krycha says:

    Gdybym to ja miaa decydować…to spróbuj pod książkę…

    • admin says:

      Hehe, najgorsze jest to że gdzie znajdę jakiegoś wydawcę w miarę taniego który nie będzie chciał mi żył wypróć 😉

  5. Krycha says:

    o to się nie martw…znam kilku 🙂 na dodatek pasjonatów lotnictwa…

  6. Tomasz says:

    Czolem Panie Kapitanie. Kilka miesiecy ciszy z powodu, o ktorym napisalem Ci smsa. 8go kwietnia wracam do pracy i natychmiast wznawiam swoja pomoc. Pozdrawiam Cie i cala Rodzine. Tomi.